czwartek, 28 kwietnia 2016

KRZESŁO PRL

Na dobre wciągnęliśmy się w odnawianie starych mebli. Tym razem padło na cztery krzesła po dziadku Mateusza. Dostały nowe życie i wyglądają całkiem nieźle!


Wyprodukowane w Radomsku przez Fabrykę Mebli Giętych (FAMEG). Już dawno stuknęła im pięćdziesiątka. Hmmm, nie będę kłamać, ale nasza fascynacja PRL-em nie mija i jest tym silniejsza im większa potrzeba urządzenia czterech ścian. Jak odnowiliśmy i wytapicerowaliśmy takie krzesło, o tym dowiecie się w tym poście. Opowiemy również o błędach, jakie zdarzyło się nam popełnić podczas renowacji i ile warte są nasze krzesła. Zaczynamy!
 
Krzesła przeżyły wiele remontów i malowań, ich wygląd pozornie sugerował wycieczkę na śmietnik i nikt nie uważał, by coś w tej kwestii zmienić. Siedzisko było rozwarstwione od wilgoci i farby, absolutnie nie nadawało się do ponownego użycia.




Polecam zajrzeć do posta o fotelu PRL (klik!), tam znajdziecie mnóstwo informacji, jak pierwszy raz przygotować się do odnawiania mebli. Jeszcze raz przypominam, że tapicerzy czy renowatorzy z nas żadni, także nie traktujcie tego wpisu jak instrukcji. Warsztatów tapicerowania coraz więcej. Jestem bardzo ciekawa, czy ktoś z czytających brał w nich udział i czy mógłby się podzielić swoimi przemyśleniami na ich temat.

DEMONTAŻ

Zanim rozpoczniemy prace, dobrze jest ocenić, w jakim jest stanie, czego wymaga nasz mebel i jak wyobrażamy go sobie na końcu. Oszczędzi nam to być może zbędnego wysiłku (gdy postanowicie pomalować drewno w kolorze wenge, drewno nie będzie wymagało aż tak skrupulatnego czyszczenia...). Do tego etapu z pewnością przyda się śrubokręt. Wszelkie śruby należy zachować.

Demontaż krzeseł podzieliłabym ogólnie (teoretycznie) na:
1. oddzielenie siedziska i oparcia (jeśli są tapicerowane) od drewnianej ramy,
2. a następnie rozłożenie tejże ramy na części pierwsze celem wyczyszczenia drewna (o ile jest to w ogóle możliwe i o ile jesteśmy w stanie złożyć ją z powrotem!).

My w praktyce ograniczyliśmy jedynie do usunięcia zniszczonego siedziska płaskim śrubokrętem/nożem/pilnikiem. Nie zdecydowaliśmy się na rozłożenie ramy na części pierwsze (co zawsze należy rozważyć, ułatwi to czyszczenie drewna). Rama w ogóle nie wymagała klejenia, była w bardzo dobrym stanie. Mateusz postanowił, że wyczyści ją w jednym kawałku. Oczywiście wiązało się to ze znacznie trudniejszym czyszczeniem w miejscu łączeń elementów, jednak w obliczu wizji końcowej okazało się, że nie miało to większego znaczenia (zabijecie nas, ale planowaliśmy zamalować drewno bukowe czarną olejnicą...).

Nie wyrzuciliśmy zniszczonych siedzisk, posłużą nam wkrótce jako szablon nowych.

CZYSZCZENIE RAMY

O tym, w jakie materiały do tapicerowania i czyszczenia mebli należy się zaopatrzyć, poczytacie w poście o fotelu PRL (klik!).

Nasze krzesła to nie antyki z XVII wieku i nie wymagały wybitnej czułości w trakcie czyszczenia.

W czyszczeniu kolejno wykorzystaliśmy:
-cyklinę, którą usuwamy wszystkie stare warstwy farby
-pilnik - tarnik: zdzieramy wżery z pleśni
-papier ścierny (od 40 do 200, pod olejnicę wystarczy czyszczenie do numeru 100; uwaga, nr 40 nie jest dedykowany meblom, robi mocne rysy), którym wygładzamy ostatecznie powierzchnię drewna.
 

Mateusz bardzo się przyłożył do czyszczenia drewna, aż żal było je zamalować, no ale takie mieliśmy założenie i na szczęście efekt ostateczny zrekompensował wszystko. Po wyczyszczeniu drewna przecieram je tylko raz wilgotną szmatką, aby odpylić powierzchnię.

MALOWANIE

Zaplanowaliśmy, że nasze krzesła będą pomalowane na czarno tak, aby kontrastowały z białym stołem w salonie. Ponieważ stół pomalowany był z wierzchu lakierem o wysokim połysku, takie też miały być krzesła.

Zapewne zadajecie sobie pytanie, po co było w ogóle narabiać się przy dokładnym oczyszczaniu, skoro założyliśmy z góry malowanie czarną emalią. Słuszne pytanie - już spieszę z odpowiedzią. Otóż stare warstwy były na tyle zwietrzałe, że odpryskiwały pod paznokciem, zaś w wielu miejscach w strukturę drewna wgryzała się pleśń. Dlatego aby efekt końcowy utrzymał się dłużej niż do pierwszego użycia lepiej było poświęcić te kilka godzin więcej i mieć drewno zabezpieczone na lata.

Nasze zakupy ograniczały się do zaopatrzenia się w:
-kapon (który już posiadaliśmy po odnawianiu fotela)
-czarną olejnicę (lakier był w związku z tym niepotrzebny)

Żeby drewno nie piło farby, malujemy pierwszą warstwę kaponem bezbarwnym. Następnie malujemy emalią ftalonową o wysokim połysku (czyli najzwyczajniejszą olejnicą...), po czasie zalecanym przez producenta farby nakładamy kolejną warstwę. Zostawiamy do wyschnięcia. Rama gotowa.



TAPICEROWANIE

Pora przygotować siedzisko. Do tego kolejna lista potrzebnych rzeczy:
-taker
-zszywki (krótsze, dopasowane do grubości sklejki do takerowania owaty i nieco dłuższe, do takerowania materiału)
-kątowniki metalowe do przymocowania siedziska do ramy
-wkręty do drewna
-stare siedzisko (posłuży jako szablon dla nowego)
-sklejka (w oryginale była 3 warstwowa i taką można wykorzystać pod siedzisko, ale skoro decydowaliśmy się na tapicerowanie do niej materiału, zakupiliśmy 5-cio warstwową)
-pianka np. T35 (lub HR, czyli wysokoelastyczna) na siedzisko (zdecydowaliśmy się wykorzystać zalegającą po poprzednich zakupach 1-centymetrową)
-klej do pianki
-nóż do tapet (czy ostry nóż szefa kuchni)
-owata 100g/m2 (chociaż poszukałabym o większej gramaturze)
-tkanina tapicerska (u nas poliestrowy Sun nr 90)

SKLEJKA

Na sklejce odrysowujemy kształt starego siedziska. W miejscach styku w tylnymi nogami oparcia Mateusz dorysował dodatkowo niewielkie wcięcia. Wycinamy kształt tym, co mamy dostępne. Mateusz użył specjalnej tarczy do drewna zakładanej do szlifierki kątowej. Nowe siedzisko posłuży jako szablon do wycięcia pianki.



PIANKA
 
Jeśli chcemy uwypuklić kształt siedziska, możemy w tym celu na piance położyć później dodatkowe warstwy owaty o nieco mniejszej wielkości jak wycięta pianka. My zrobiliśmy nieco inaczej, nie do końca jestem przekonana, czy dobrze, choć efekt ostateczny jest satysfakcjonujący.
 
Jeśli planujecie uzyskać grubsze siedzisko niż macie dostępną piankę, należy najpierw skleić warstwy pianki ze sobą, a po wyschnięciu kleju odrysować kształty i wycinać je. Dzięki temu uzyskacie równe kształty siedziska. My zrobiliśmy odwrotnie. Błąd ten popełniliśmy niestety świadomie, ponieważ przy takiej kolejności działań jak opisałam wyżej nie starczyłoby nam pianki na cztery krzesła.

Odrysowuję kształt siedziska na piance.



Zdecydowaliśmy, że nasze siedzisko będzie miało około 3cm. Ponieważ dysponowaliśmy pianką o grubości 1 cm, wycięliśmy dla każdego krzesła osobno dwie warstwy wielkości siedziska i trzecią mniejszą o kilka cm na obwodzie (umieszczona na samym dnie), która miała uwypuklić nasze siedzisko (zamiast wielu warstw owaty, co możecie zaobserwować w różnych tutorialach). Prościej byłoby zaopatrzyć się w piankę 3-centymetrową, ale krawiec kraje jak mu materii staje.



Po wycięciu warstw, najmniejsza z nich została naklejona na środku bezpośrednio na sklejkę, dwie pozostałe (o wielkości siedziska) Mateusz skleił ze sobą, a po wyschnięciu najkleił je na siedzisko z mniejszą pianką. Jak na zdjęciu.



OWATA

Owata nada ostateczny kształt siedzisku i wygładzi nierówne brzegi, dlatego powinna być odpowiednio gruba i odpowiednio miękka. Czas chwycić takery w dłoń.

Na jedno siedzisko wycinamy dwa-trzy kawałki owaty z zapasem (w zależności od potrzeb i jej gramatury). Dobieramy zszywki o długości nie większej niż grubość sklejki. Wbrew pozorom warto 'przesadzić' z ilością warstw. My daliśmy 3 warstwy (100g/mkw.), ale kolejnym razem użyjemy co najmniej drugie tyle. Po naciągnięciu materiału wszystko ładnie się wyrówna, a mnogość owaty zapewni estetykę i komfort.



Nabijamy kolejne warstwy owaty (nasza kolejność: tył, przód, boki, rogi), naciągając ją równomiernie i uważając, by jej nie porwać. Wycinamy nadmiary zapasów).



Siedzisko ma już ładny kształt.



MATERIAŁ

Z tkaniny tapicerskiej wycinamy kawałek materiału z 10-centymetrowym zapasem.


Dobieramy minimalnie dłuższe zszywki od poprzednich do nabijania materiału. Pamiętamy o jednym kierunku materiału i jego równomiernym naciągnięciu. Zawsze możemy usunąć źle wbitą zszywkę i poprawić niedociągnięcia. Nabijamy więc (tym razem przód, tył, boki, rogi) i wycinamy nadmiary zapasów.

Tak wygląda nasze siedzisko.


MONTAŻ

Na drewnianą ramę wykorzystujemy i wkręcamy wspominane wcześniej kątowniki. 




Przykładamy siedzisko i przykręcamy je do ramy z kątownikami.

Jeszcze tak trzy razy i gotowe!


KONIEC

Oszacowaliśmy koszt odnowienia czterech krzeseł wraz ze stołem na około 125-150 zł. Jak Wam się podobają nasze mebelki? Pochwalcie się, jeśli udało Wam się odnowić jakieś krzesło bądź inny mebel.

Co teraz? No teraz możemy pomyśleć w końcu o Chierowskich i moim wymarzonym NRD-owskim uszaku...

21 komentarzy:

  1. Kurczę, wyszło Wam to niesamowicie! Nawet kojarzę te stare krzesła, u mnie też takie były :D A sama w wakację też odnawiałam, ale toaletkę/sekretarzyk (http://niech-pani-patrzy.blogspot.com/2015/10/abc-eight-how-to-do-secretary-myself.html) Może nie tak profesjonalnie jak Wy, ale byłam z siebie mega dumna :)

    Ściskam mocno,
    www.NIECH-PANI-PATRZY.blogspot.com
    __________________________________
    + a u mnie: niebiesko, wiosennie z dodatkiem żółtych żonkili - zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzyłam, jestem pod wrażeniem, wygląda wspaniale, brałabym!

      Usuń
    2. Krzesło fakt, wygląda jak nowe ale serce mi pęka gdy ktoś takie piękne zdrowe drewno maluje kryjącą farbą :( zwłaszcza gdy stolarz zrobi ozdobne wpusty, rzeźbienia itp. Z całym szacunkiem do ogromu włożonej pracy. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Generalnie nie jestem dumna z wyboru połyskującej bejcy (jak wspominałam błysk podyktowany był błyszczącym stołem). Jednak i tak wybrałabym kryjącą matową farbę w odcieniu wenge i pokryłabym matowym lub ostatecznie błyszczącym lakierem (czarna bejca błyszczy się jak psu jajca za przeproszeniem i ten manewr z jej użyciem nazwę swoistym zabójstwem).

      Lubię naturalne drewno, w Chierowskim M. użył oleju do drewna i wyszło pięknie.

      Usuń
  2. Drugie życie krzeseł <3 Wspaniale odnowione! Podziwiam :)

    _________________________________
    http://weramade.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, jestem pod wrażeniem. Uwielbiam taki recycling!

    OdpowiedzUsuń
  4. Są świetne! :) Zainspirowana Twoimi wpisami mamy już rozebrany jeden (z dwóch przeznaczonych do renowacji dla rodziców) fotel "Lisek" oraz krzesło. Przed nami oczyszczanie ze starej powłoki, trzymaj za nasz kciuki. Super, że tak szczegółowo opisujesz przebieg prac, piękne są Wasz odnowione mebelki. :) Czekam na wpis o Chierowskich, bardzo mi się podobają, ale nie mam na taki fotel miejsca w mieszkaniu. Myślę bardziej o krześle typu "Aga" i powoli poluję na takie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, super! My mamy podobne krzesło, planujemy je odnowić do pokoju dziecka, obyśmy się wyrobili. Póki co jesteśmy na etapie nabijania pasów i juty na ramę Chierowskiego, tzn. M nabija, ja pilnuję Misia, żeby nie słyszał takera, bo jest bardzo głośny i go straszy. Może w tym tygodniu nakleimy piankę i wymierzę ilość materiału do zamówienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi świetnie. Też planuję zakupy tapicerskie. Może polecisz sprawdzonych sprzedawców od pianki, pasów parcianych i materiałów tapicerskich? :) Powodzenia z chierowskimi. :)

      Usuń
    2. Dotychczas tkaniny kupowałam stacjonarnie w Szczecinie w Deca Makes it Lovely, a wszelkie pianki i owaty itp na Allegro. Po dwóch dniach porównywania, u kogo będzie taniej, padło na użytkownika skajpuf, ale wszystko zależy czego potrzebujesz i w jakiej ilości. Porównując ceny tych samych produktów i uwzględniając wysyłkę różnica potrafi sięgnąć nawet 100 zł za całość.

      Usuń
  6. Pięknie odnowiłaś to krzesło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyyyle mnie nie było w blogosferze, mam olbrzymie zaległości, ale do Ciebie Kochana zawsze z chęcią wpadam i oglądam Twoje facebookowe cudowności, które tworzysz. Zazdroszczę talentu! :)

    Czy komentarz o tym, że się nic nie zmieniłam, mam traktować jako komplement?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale efekt! Niesamowicie wyszło, gratuluję. Ja jestem beztalenciem w dziedzinie technicznej i muszę wszystko nowe kupować. Twoja praca przypomina mi nieco takie dizajnerskie krzesła

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie odnowione meble ;) Sam się trochę tym zajmuję w wolnych chwilach, ale krzesła jeszcze nie miałem na warsztacie. Czuję się mocno zainspirowany. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzesło to dobry początek dla nauki tapicerowania. Ja bym z kolei chętnie pouczyła się o drewnie i jego konserwacji.

      Usuń
  10. Uwielbiam te meble rodem z PRL, zwłaszcza jeśli się nad nimi trochę popracuje (jak widać powyżej). Mają swój urok i poza tym uważam, że są to ciągle całkiem wygodne krzesła czego nie mozna powiedzieć o współczenych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, podzielam każde słowo i uśmiecham się w ramach wdzięczności za komentarz :)

      Usuń

Reklama (jawna i ukryta) nie jest tu akceptowana.