sobota, 11 lipca 2015

FOTEL PRL

W tym roku obiecałam sobie szyć rzeczy proste i łatwe. Żadnych płaszczy. Wyłącznie zwyczajne bluzki, ewentualnie rozkloszowane spódnice. Do tej pory nie uszyłam nic. Marynarka "po bracie" została jedynie pozbawiona podszewki i skłaniam się bardziej do jej wyrzucenia niż zwężenia. Musicie wybaczyć. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. ten właśnie fotel.
PRL-owski fotel, podobno z lat 60-tych. Wyprodukowany przez Słupskie Fabryki Mebli. Odnowiony przez nas.



 
Jak wyglądał przed renowacją? Jakim cudem udało nam się odnowić taki fotel? Ile to kosztuje i czy się opłaca? Jeśli jesteście choć trochę ciekawi, chodźcie poczytać!
 
Fotel - a właściwie dwa fotele - dostaliśmy od cioci. Niestety oba z nich miały przegniłe tylne nogi, jeden prawą, drugi lewą. Mogliśmy z nich złożyć jedną sztukę.




 
Fotele śmierdziały nie tylko starością, ale też zgnilizną i stodołą. Trzeba było szybko je rozłożyć, dlatego przejdźmy do tego, jak to zrobić.

1. WARSZTATY TAPICERSKIE, CZYLI TEORIA 

Nie brałam udziału w warsztatach tapicerskich, choć takie są organizowane od czasu do czasu. Ich koszt wynosi średnio kilkaset złotych. Swoją wiedzę uzupełniałam przez internet. Notatki i zdjęcia, których robienia nie szczędziłam podczas rozbierania fotela, przydały mi się później w ustaleniu kolejności montażu. Zaznaczam, że tapicerzy ani renowatorzy z nas żadni, dlatego nie traktujcie tego wpisu jak instrukcji.

Niezależnie od tego, czy ktoś zainwestuje pieniądze w kurs bądź będzie na własną rękę szukał informacji o tapicerowaniu mebli, musi poświęcić naprawdę dużo czasu i znaleźć miejsce do tego typu prac.

2. DEMONTAŻ 

Przechodzimy do części praktycznej. Na tym etapie powinniśmy zaopatrzyć się w:

- śrubokręt
- gumowy młotek
- płaski śrubokręt / narzędzie do zdejmowania zszywek
- obcążki do usuwania gwoździ/kombinerki
- papier ścierny do wyczyszczenia wewnętrznej ramy fotela (nr 40, 60)
- szczotkę drucianą

Demontaż pozwala nam poznać, w jakiej kolejności fotel jest skonstruowany. Polecam na każdym jego etapie robić zdjęcia. Będą naprawdę przydatne podczas montażu.

Odkręcamy śruby mocujące całe siedzisko do ramy fotela - przyda się śrubokręt. Gumowym młotkiem rozbijamy drewnianą ramę na części pierwsze (nogi, poprzeczki, boki, itp.) Części ramy zostawiamy na później, najpierw zajmiemy się rozebraniem fotela z materiałów i pianek (z racji unoszącego się zapachu...).

Dla ułatwienia wyjaśniam, iż w dalszej części słowo fotel "podzielę" na kilka części - oparcie (przód i tył) i siedzisko (wierzch i spód).

Fotel odwracamy do góry nogami. Zdejmujemy zszywki za pomocą płaskiego śrubokręta lub narzędzia do zdejmowania zszywek (podważając je). Niektóre fotele (np. Chierowski, którego aktualnie przerabiamy) nie mają zszywek, materiały mocowane są gwoździami. Usuwamy je obcążkami, czasem wystarczy pociągnąć porządnie za materiał i gwoździe wychodzą po kilka naraz.

Najczęściej pracę zaczyna się od usunięcia zszywek ze spodu siedziska (czyli z tej bawełnianej szmaty wiszącej po prawej), a następnie z materiału.



 
Potem wszystko idzie instynktownie, demontaż jest przeciwieństwem montażu, warto więc robić to spokojnie i zapamiętać wszystkie etapy, by potem nie było problemów. Ja robiłam nawet notatki, o zdjęciach już nie wspominając. Przypominam - nasz fotel śmierdział :)

Wracamy do demontażu. Materiał pokrywający tył oparcia przyszyty jest w całości do materiału z przedniej części oparcia. Jego brzegi boczne (od rogów górnych oparcia aż do samego dołu i dalej pod spód siedziska) przyszyte są ręcznie. Brzeg górny maszynowo. Wystarczy odpruć brzegi boczne.







 
Potem usuwamy zszywki mocujące cały materiał (ze spodu siedziska oraz z bocznych brzegów materiału pokrywającego przód oparcia; brzeg górny przodu oparcia w ogóle nie jest przytakerowany).



 
W międzyczasie widzimy odsłonięte sprężyny patrząc na spód siedziska oraz dyktę, która buduje tył oparcia. Dykta przymocowana była pierwotnie gwoździami ze wszystkich stron, jednak jej dolny brzeg był spróchniały i uległ "samoodczepieniu".



 
Kolejna rzecz warta uwagi - tajemniczy bawełniany materiał (szmatka), który wystaje spod dykty na granicy siedziska z oparciem. Jak się okaże, materiał ten był zszyty z kawałkami materiałów ze sobą (siedziska i z przedniej części oparcia) i został wciśnięty między pianki, po czym naciągnięty i przytakerowany do spodu. Taki sposób na umocowanie i naciągnięcie materiału.



 
Usuwamy zszywki do końca.

I ostatnia rzecz - materiał z przodu oparcia i z siedziska zszyty jest ręcznie w kątach (granica siedzisko-oparcie, niestety nie dysponuję zdjęciem). Trzeba to spruć. Materiał brązowy mamy w całości odczepiony.



 
Usuwamy dyktę, przydadzą się obcążki do gwoździ. Jeśli dykta nie nadaje się do użycia, należy odrysować jej kształt na papier. Nową dyktę możemy kupić w większości marketów budowlanych (na wymiar, choć ostateczny kształt z papierowego wykroju należy dociąć samemu - najbardziej przydatne jest urządzenie wielofunkcyjne oscylacyjne zaopatrzone w nóż do cięcia, choć sprytna i cierpliwa osoba powinna poradzić sobie nawet z nożykiem do tapet) lub znaleźć wśród mebli wystawionych na śmietnik.

Co dalej?

Bawełniane szmatki i filc tapicerski (to szare coś, co przypomina szmatę pani woźnej ze szkoły) wygładzały brzegi fotela oraz nadawały mu ostateczny kształt. Usuwamy je i zastąpimy w przyszłości owatą.





 
Zdejmujemy żółtą piankę oraz - tutaj nie jestem pewna, czy PRL dysponował tym surowcem - matę kokosową, czyli to siano pod spodem. Maty kokosowe, sizalowe lub z włókna palmowego mają zastosowanie w tapicerstwie i można je kupić z łatwością w internecie, jednak nie korzystaliśmy z tej metody wypełniania miękkich części foteli. Skupiliśmy się wyłącznie na piankach.




 
Kolejną warstwą do usunięcia jest juta tapicerska...



 
...oraz na koniec pasy parciane na oparciu.



 
Pozostała nam rama z dobrze zachowanymi sprężynami (falistymi), przymocowanymi do drewna półokrągłymi zszywkami. Wyczyściliśmy ramę z resztek starego kleju papierem ściernym. Przy tej czynności można wspomóc się również szczotką drucianą, a nawet specjalnymi końcówkami do wiertarki, czy szlifierkami. O rodzajach papieru ściernego, jak i o konserwacji drewna warto poczytać na stronie Starych Mebli Czar:
- metody czyszczenia drewna i usuwania starych powłok
- papier ścierny, cyklina, skrobak, nóż stolarski
- żele do czyszczenia drewna



 
Do czyszczenia ramy siedziska i oparcia używałam nr 40 (choć ten rodzaj papieru nie jest wskazany do czyszczenia drewna, powoduje on głębokie uszkodzenia jego struktury, jednak dla ramy siedziska i oparcia, które nie będą widoczne w przyszłości, nie miało to znaczenia), ewentualnie dla bardziej cierpliwych nr 60. W tych czynnościach nie wymagana jest szczególna elegancja, a dla osób mających pierwszy raz kontakt z papierem ściernym jest świetną okazją dla ćwiczeń. Czyszcząc drewno ręcznie papierem ściernym, czy ewentualnie szlifierką należy wykonywać ruchy wzdłuż słojów drewna.



 
Rama czysta, wyszorowaliśmy więc wspominaną szczotką drucianą sprężyny z rdzy. Na końcu zdjęliśmy je i Mateusz pomalował je farbą do metalu w celu ponownej konserwacji. Nie był to konieczny zabieg, jednak zależało nam na porządnym wypieszczeniu naszego fotela. Takie czynności polecam robić na dworze, by nie wąchać niepotrzebnie chemii.
 


 
Demontaż zakończony sukcesem. Czas poważnie pomyśleć o tym, jak będzie wyglądał nasz fotel.

3. ZAKUPY 

Stare pasy, pianka, mata przeważnie nie nadają się do użytku. Mieliśmy to szczęście, że sprężyny (faliste) były dobre i nie musieliśmy decydować się na poszukiwanie nowych lub nabijać zamiast nich pasów parcianych.

Przymierzamy się do zakupów. Gdzie znaleźć nowe materiały?

My szukaliśmy ich m.in. w:

1. sklepach budowlanych (farby, lakiery, zszywki, takery, papier ścierny, szczotki itp.),

2. w internecie

Choć istnieją tematyczne sklepy internetowe, piankę, owatę i klej do pianki kupiłam na Allegro, gdzie naprawdę jest niedrogo. Wybór użytkownika, który miał najtańsze produkty i gdzie za wysyłkę płaciło się raz a nie pięć, zajął mi dwa dni. Warto dokładnie sprawdzić ceny i porównać sobie całkowity koszt zakupów, szczególnie, że można zapłacić nawet połowę mniej.

3. w sklepach tapicerskich

W Szczecinie takim sklepem jest Deca (znajdziecie go również w Poznaniu). Można dotknąć materiałów, pomacać, panie pomogą i doradzą. Mają tam pianki (choć drogie w porównaniu z Allegro), a także jutę, pasy parciane, kedrę tapicerską (której akurat w tym fotelu nie potrzebowaliśmy, będzie potrzebna przy Chierowskim), nici, no i wspominany materiał.

Nasza lista zakupów wraz z cenami:
- farba do metalu - 18,50zł/250ml (sklep budowlany)
- pasy parciane (elastyczne się nie nadają) w Deca o szerokości 7cm: 2,60zł/mb (Allegro np. szerokość 6cm: 1,20zł/mb)
- taker - pożyczony od taty, później kupiony (wybraliśmy elektryczny, doskonały wybór dla kobiet :))
- zszywki - mają pasować do takera, różne rodzaje... (sklep budowlany)
- kątowniki metalowe dla wzmocnienia łączenia ramy siedziska i oparcia - 2,40zł/1 para
- kilka wkrętów do drewna (i do tego wiertarko-wkrętarka)
- juta tapicerska - szerokość 1m: 10zł/mb
- pianka T25 na oparcie (200x120x5cm) 56zł
- pianka T35 na siedzisko (200x120x5cm) 65zł
- klej do pianki 1litr/0,8kg - 14zł
- nóż do tapet lub ostry, duży nóż szefa kuchni
- owata 100g/m2 62,5x160cm - 1,60zł
- dykta (sklep budowlany, 2 zł)
- materiał - 52zł/mb, szerokość 1,40m
- wigofil - 4zł/mb, szerokość 1,50m

4. MONTAŻ FOTELA

SPRĘŻYNY, PASY PARCIANE, JUTA TAPICERSKA

Mateusz maluje sprężyny farbą, po wyschnięciu mocujemy je takerem identycznie jak przed ich demontażem (wykorzystałam tu jako materiał izolująco-mocujący stare pasy parciane, wyprane i porządnie rozprasowane). Nowe kupione pasy parciane nabijamy wg pierwowzoru na "zakładkę", zaginając wolne zapasy brzegów i jeszcze raz takerując po wierzchu dla ich wzmocnienia (patrz wyżej). Pamiętamy o ich mocnym naciąganiu podczas takerowania. Wkręcamy na rogach kątowniki.



 
Nabijamy jutę tapicerską, zawijając jej zapasy (prujące się brzegi) pod spód. Będzie ona warstwą oddzielającą piankę od metalowych sprężyn i pasów, aby ta się nie kruszyła. Na oparciu jutę nabijamy tak, by pod dolnym (wolnym) jej brzegiem zostawić przestrzeń dla wciśnięcia pianki, owaty i materiału. Podwijamy więc dolny brzeg juty do tyłu i takerujemy po bokach.



 
Przy krojeniu juty, w późniejszym etapie owaty, a na końcu materiału wierzchniego zawsze pamiętamy o zapasach. Dlatego kupując je, nie szczędźmy na długościach.

PIANKA TAPICERSKA

Pianka. Rodzajów pianek jest całe mnóstwo (poczytajcie m.in. o tym tutaj: przewodnik tapicerski - zakładka o piankach). Pianki różnią się od siebie gęstością i sprężystością, inne nadają się na oparcia, inne na siedziska. Są dostępne na wymiar bądź w dużych arkuszach, najczęściej wielkości 200x120cm o dowolnych grubościach (najczęściej od 1 do 10cm). Mogą być klejone wzdłuż i wszerz, dzięki czemu możemy pozyskać np. nowe grubości.

Wybór pianki, jej parametrów, a przede wszystkim grubości należy do Was. Zależy od Waszych preferencji, jak gruby ma być fotel. Nie jest to łatwy wybór, dlatego polecam na początku kupić duże arkusze pianki o różnej grubości (ewentualnie będzie można je skleić, uzyskując nową pożądaną grubość).

Nasz fotel pierwotnie był nieco płaski. Postanowiliśmy nadać mu objętości. Zakup maty kokosowej pod piankę uznaliśmy za niepotrzebny. Wybraliśmy piankę poliuretanową typu T - T25 na oparcie, T35 na siedzisko, zgodnie z zaleceniami. Standardowo. Grubość 5 cm. Na wszelki wypadek 1 cm. Kupiliśmy cały arkusz, w sumie trzy. Byliśmy ciekawi, czy zmieszczą nam się w pokoju, a najbardziej zainteresowaną osobą w tej kwestii był kurier, który nam te pianki dostarczył.

Mierzymy rozmiary siedziska i oparcia (zawsze można narysować wstępny kształt na piance) i kroimy ją równo nożem np. do tapet, ale najlepiej sprawdza się ostry, wielki nóż kuchenny, który prowadzimy w miarę możliwości jednym ruchem. Staramy się kroić równo czyli tak, by nie powstały skosy w trakcie krojenia. Docinanie 'plasterków' później jest bardzo kłopotliwe, dlatego lepiej raz a dobrze wymierzyć i dociąć, niż dokładać sobie roboty. Oczywiście pamiętajmy, że w ostateczności i tak łatwiej dociąć niż dokleić ;)

Dopasowujemy piankę T35 (w tym wypadku w kolorze niebieskim), odpowiednio do siedziska, ewentualnie poprawiamy i docinamy jej kształt. Przyklejamy klejem do pianek wg instrukcji na opakowaniu.

Po wyschnięciu kleju powtarzamy czynność z pianką przeznaczoną na oparcie T25 (tutaj biała). Należy mocno wcisnąć ze sobą pianki w miejscu ich zetknięcia (granica siedzisko-oparcie). Nasza pianka z oparcia bardzo mocno wystawała z drugiej strony, należało ją dociąć w poźniejszych etapach.








 
OWATA

Owata. Ma za zadanie wygładzić ostre kanty pianki i nadać ostateczny kształt fotelowi. Potrzebowaliśmy dwóch kawałków owaty, wymierzonych kolejno na podstawie wielkości siedziska i oparcia z odpowiednimi zapasami tak, by można było je przytakerować.

Kładziemy kawałek owaty na siedzisku/oparciu, wygładzamy ją i dopasowujemy do reszty fotela. W miejscu styku dwóch pianek (granica siedzisko-oparcie) wciskamy owatę do środka (na drugą stronę). By ułatwić "wciskanie" owaty w tym miejscu nacinamy jej rogi w głąb na kilka cm. Nie naciągajmy zbyt mocno, gdyż łatwo ją postrzępić.

Takerowanie owaty zaczynamy z przodu siedziska, następnie nabijamy tył lub boki w taki sam sposób - od środka ku bokom. Rogi owaty takerujemy na samym końcu, po przyszyciu z wszystkich stron. Pamiętamy o równomiernym naciąganiu owaty. Te same czynności wykonujemy w przypadku oparcia, jednak nie przypinamy owaty wciśniętej między pianki (na zdjęciu owata jest podwinięta do góry póki co). Obcinamy niepotrzebne nadmiary zapasów. Docieliśmy jeszcze wspominaną wcześniej piankę z oparcia, a sterczącą owatę z tyłu oparcia zawinęliśmy pod pas tak, by można było przymocować dyktę.





 
DYKTA

Dyktę docinał Mateusz. Z tego względu, że była bardzo sztywna i nie ulegała jakimkolwiek próbom odkształcenia i dopasowania do fotela (porównując ze starą dyktą), do jej zmiękczenia posłużyła nam woda, mokra szmatka oraz pionowe nacięcie wgłąb dykty, dokładnie jak w pierwowzorze. Mateusz wkręcił dyktę na wkręty, mając na uwadze naprężenie, które mogłoby wyrwać gwoździe w przyszłości.








 
MATERIAŁ I TAPICEROWANIE FOTELA

Ja zajęłam się materiałem. Myśleć o jego zamawianiu można dopiero, gdy zmierzymy wymiary fotela po naklejeniu pianki i nabiciu owaty.

Sama grubość pianki z owatą już decydują o tym, jak będzie ostatecznie wyglądał fotel, jednak to wybór rodzaju materiału (a także koloru drewna) jest najważniejszą rzeczą w całym projekcie. Ponieważ od jakiegoś czasu moją uwagę całkowicie pochłaniają skandynawskie wnętrza, nasz fotel miał być jasny, stonowany, o naturalnym charakterze drewna. Można powiedzieć - nudny :)



 
Są różne rodzaje tkanin obiciowych (poczytajcie o tym tu - klik!), o różnym zastosowaniu i przeznaczeniu, jakości i odporności na zabrudzenia. Nie radzę kupować materiału bez uprzedniego obejrzenia i pomacania chociażby samych próbek. Choć trochę poczytałam na temat rodzajów tkanin w internecie, to niewiele mi to pomogło. Nic nie zastąpi bowiem możliwości poznania materiału z bliska za pomocą dotyku. Warto również pytać o tkaniny odporne na zabrudzenia i wytrzymałe jakościowo. Wiadomo.

Zmierzyłam wymiary kawałków, które będę musiała skroić, a także zszyć ze sobą: siedziska, przodu oraz osobno tyłu oparcia. Wymiary podłużny i poprzeczny każdej części mierzę tak, by potem móc bez trudności je przytakerować bądź przyszyć. Dlatego zawsze dodajemy kilka centymetrów zapasów - niezależnie od tego, jaki typ fotelu będziemy obijać. Pamiętamy o tym, że kierunek nici na nabijanym materiale ma być jeden (szczególnie ma to znaczenie, gdy kupujemy materiał w paski bądź wzory - ważne jest również, aby wzór na oparciu i siedzisku był równomiernie rozłożony).

Wymiary zmierzone, dopiero teraz jedziemy do sklepu. Wybieramy materiał, przedstawiamy wyniki naszych pomiarów Paniom w sklepie, które pomagają nam ustalić zapotrzebowanie. Pytajmy się o szerokość belki, ponieważ często różni się w zależności od producenta. Dodajemy razem wymiary podłużne zmierzone przeze mnie, do tego jeszcze 10 cm na wszelki wypadek. Nam wyszło 2,30 metra bieżącego materiału.

Odebraliśmy zamówienie po dwóch tygodniach. Okazało się, że szerokość materiału była nieco większa od podawanej przez producentów, więc udało mi się tak skroić części, że w przyszłości będę mogła z tej tkaniny uszyć poduszki albo wykorzystać ją na następny fotel. Naprawdę, wierzcie mi, lepiej żeby tego materiału było o metr za dużo niż o kilka centymetrów za mało.



 
No więc mam skrojone trzy kawałki: siedzisko, przód oparcia, tył oparcia. Potrzebuję jeszcze czwartego małego kawałka z bawełnianego, najlepiej nierozciągliwego materiału - na zdjęciu poniżej kolorowy materiał w kwiatki.



 
Biorę dwa pierwsze kawałki (siedzisko i przód oparcia), kładę jeden na drugi prawą stroną do siebie. Szyję je ze sobą (1. szew) na maszynie wzdłuż brzegu, który będę potem wciskała pomiędzy piankami na granicy siedzisko-oparcie. Nie zszywam całej długości tego brzegu, jedynie ok. 50 cm na środku (szerokość fotela) z całkowitej długości kawałka 80cm.

Wciskanie tak zszytych części ma mi ułatwić kwiatowy kawałek, który naszywam wzdłuż zszytego już wcześniej brzegu (2.szew). Dla pewności, że kawałek się nie porwie (a to on będzie mocno naciągnięty i przytakerowany do ramy), przyszywam jeszcze raz (3.szew).



 
Tak zszyte ze sobą kawałki rozkładamy na fotel prawą stroną na wierzchu (lewą do owaty), nie myląc części przeznaczonej na siedzisko z tą, która stanowi oparcie. Wciskamy ostrożnie zszyty brzeg materiałów przez pianki i dyktę (to rozcięcie na niej ułatwia sprawę) na drugą stronę fotela. Sprawdzam, czy materiał jest rozłożony równomiernie, czy mam odpowiednią ilość zapasu na każdy bok do takerowania.



 
Takerujemy najpierw siedzisko: na jego spodzie od środka ku bokom, z pominięciem rogów kolejno: tył, przód, boki. Pamiętamy o równomiernym naciąganiu materiału podczas takerowania.



 
Teraz pozostaje mi przód oparcia. Zanim je przytakeruję, muszę przyszyć do jego górnego brzegu tył oparcia. Naciągam więc przód, zaznaczam kredą linię, wzdłuż której będę szyć. Przypinam prawą stroną do prawej tył do tej linii, fastryguję kawałki ze sobą. Sprawdzam czy pasuje. Nie pasuje, przesuwam więc równolegle linię szycia niżej od zakładanej. Szyję ten brzeg na maszynie, w tym samym czasie M. stoi grzecznie z boku i trzyma mi resztę fotela. Innego sposobu nie wymyśliłam :)

Tu widok od góry świeżo po zszyciu.



 
Jest super. Takerujemy przód oparcia. Zaczynamy jak poprzednio od środka ku bokom, z pominięciem rogów kolejno: górny brzeg (czego nie było w pierwowzorze i zastanawiam się, czy dobrze zrobiliśmy), a następnie boki. Materiał, stanowiący tył oparcia, na razie wisi swobodnie. Na chwilę go zostawiamy.

Zszywamy ręcznie ze sobą materiał z siedziska i przodu oparcia na rogach. Nie czuję się do końca usatysfakcjonowana z wykonania szwu, w sumie to jestem zła na siebie, że się bardziej do tego nie przyłożyłam i nie zorganizowałam sobie zaokrąglonej igły. Choć ostatecznie jest to mało widoczne, to i tak mnie drapie po sumieniu (zdjęcie poniżej już po skończeniu fotela).




 
Takerujemy więc pozostałe cztery rogi. Ułożyliśmy materiał w tych miejscach na zakładkę, uznając, że będzie to najbardziej estetyczne rozwiązanie, ponieważ przy takiej grubości marszczył się okrutnie. Obcinam później nadmiary zapasów z siedziska i przodu oparcia.

Dolny brzeg tyłu oparcia takerujemy dwiema pomocniczymi zszywkami na spodzie siedziska. Przypinam orientacyjnie szpilkami materiał tyłu oparcia, zawijając go do środka i układam. Odpinam, by obciąć nadmiar zapasów z tego kawałka, bo nie będę miała takiej możliwości, gdy go przyszyję do przodu. Takerujemy ostatecznie dolny brzeg tyłu. Przypinam boki z powrotem już dokładnie i równo. Przyszywam boczne brzegi ręcznie od góry do dołu, aż na spód siedziska.





   
Ufff, wyszło równo, tym razem jestem z siebie zadowolona. Udało mi się przemycić zdjęcie spodu. Strasznie żałuję, że mam tak mało zdjęć szczegółów, bo znacznie ułatwiłyby czytanie tych bazgrołów, ale M. kompletnie nic sobie nie robił z moich próśb o chwilę czasu na uwiecznienie szczegółów na aparacie.






   
Pozostało nam wykończyć spód. Do jego podbicia można wykorzystać zwykły materiał bawełniany, jak w pierwowzorze. My zaopatrzyliśmy się w wigofil. I tu ważna uwaga: wigofil takerowaliśmy tak, by zakrył zszywki użyte przy takerowaniu materiału. Tak więc przy takerowaniu materiału na spodzie pamiętajmy, by robić to jak najbliżej wewnętrznych brzegów ramy.

W ostateczności wygląda to tak:


Odkładamy fotel na bok w czyste miejsce i zabieramy się za drewnianą ramę.


4. DREWNIANA RAMA

Jeśli chodzi o czyszczenie i konserwację drewna jeszcze raz warto poświęcić trochę czasu na przewertowanie wpisów na stronie Starych Mebli Czar.

Kolejna lista potrzebnych rzeczy:
- papier ścierny (wiele arkuszy od 40 do 500) średnio 3zł za arkusz 23x28cm
- cyklina
- kołki drewniane 6,88zł/100szt. wymiary 10x45mm
- klej do drewna 11zł
- kapon 21,30zł/1litr
- lakier półmat bezbarwny 48zł/1litr + 15zł za zrobienie 100ml spray'u
- śrubokręt
- wiertarka do rozwiercenia starych kołków

Czyszczenie drewna rozpoczęliśmy od eksperymentowania z spróchniałymi kawałkami ramy, które były do wyrzucenia. Żel do rozpuszczania lakieru działał bez zarzutu, jednak jego użycie zabierało nieco czasu i pieniędzy. Szlifierka oscylacyjna, którą zdecydowaliśmy się zakupić, też dobrze radziła sobie z czyszczeniem pod warunkiem, że lakier był usunięty i została cienka warstwa farby. Znowu ograniczał nas czas. Cyklina zarysowała nam drewno, była nierówno wyszlifowana.

Z racji mojego stanu ogólnego (hmm...) oraz faktu wniknięcia pleśni wgłąb struktury drewna, to Mateusz zajął się czyszczeniem drewna z lakieru i farby. Wziął i brutalnie zjechał je na fleksie, tj. szlifierce kątowej, którą "przypadkiem" mieliśmy pod ręką. Zajęło mu to trzy godziny. Zabawa z żelem i szlifierką oscylacyjną trwałaby znacznie dłużej, a my naprawdę nie mieliśmy wyboru, bo korzystanie z szlifierki było ograniczone czasowo.

Wybrana przez nas technika zdecydowanie nie jest polecana do czyszczenia delikatniejszych zdobień, które jak się domyślacie za jednym pociągnięciem takiego fleksa niewątpliwie znikną. U nas zdobień nie było. Tak wyczyszczone drewno wygładziliśmy papierem ściernym z malejącą ziarnistością od numeru 40 do 220 (przy numerze 40 z dużym wyczuciem i delikatnością, by nie powstały rysy - radzę poćwiczyć wcześniej, żeby zobaczyć destrukcyjne działanie 40-stki na drewno i szkody, jakie potrafi wyrządzić).

Potem gładziliśmy na mokro numerami 320 i 500. Tak naprawdę wystarczy zakończyć gładzenie na numerze 320, a nawet papierze o większej ziarnistości. Dla porównania drewno przed i po czyszczeniu:





 
Błędem, jaki popełniliśmy, było nieusunięcie wszystkich starych drewnianych kołków przed czyszczeniem. Lepiej jest je usunąć i wstawić po wyczyszceniu drewna nowe (nawet kosztem rozwiercania otworów). W trakcie czyszczenia M. musiał omijać stare kołki. Gdybyśmy tak nie zrobili, uniknęlibyśmy w ten sposób powstania paskudnej szczeliny z przodu ramy przy jej sklejaniu na nowo. Jak widzicie, za błędy obowiązuje nas odpowiedzialność zbiorowa :)

Składamy ramę fotela, złamane kołki usuwamy (teraz już wiemy, że mamy to zrobić przed czyszczeniem drewna), rozwiercając je stopniowo od najcieńszego wiertła tak, aby nie uszkodzić pierwotnej dziury. Następnie np. płaskim śrubokrętem wydłubujemy resztkę pozostawionego kołka oraz kleju. Wówczas można poprawić dziurę wiertłem o średnicy równej nowemu kołkowi. Wszelkie inne puste miejsca po starych kołkach również czyścimy z resztek kleju.

Wstawiamy i wklejamy nowe kołki. Kleimy od razu całą ramę ze sobą. Pomagamy sobie gumowym młotkiem przez szmatę, polecam również użycie ścisku stolarskiego. Staramy się używać niewielkich ilości kleju i na bieżąco wycierać wszelkie wycieki, jeśli takowe się pojawią (a powinny, zapewniając w ten sposób odpowiednie wypełnienie i wiązanie).

Niestety złożenie ramy z dwóch pozornie identycznych foteli również przyczyniło się do obecności wspominanej wcześniej paskudnej szczeliny z przodu nogi. Dwie ramy różniły się między sobą w takim stopniu, że po złożeniu z nich jednego fotela kolebał się on niczym bujany, przy różnicy ok. 1,5 cm w długości nóg!




 
Rama złożona, nogi wyrównane przez szlifowanie. Czas na utrwalenie drewna. Sposobów na jego pomalowanie jest tyle, co puszek z bejcami, lakierami i woskami w sklepie. Opinii tyle, co specjalistów. Warto znów odwiedzić stronę Starych Mebli Czar i pogrzebać w ich bogatych zbiorach doświadczeń :)

Na jednej z aukcji widziałam nasz fotel o drewnie w stanie surowym, nawet nienawoskowanym. Szczerze - nie polecam pozostawiania drewna w takim stanie, narażając je w ten sposób na szybsze zadziałanie czynników zewnętrznych.

Chcieliśmy, aby nasz buk zachował swój naturalny kolor i minimalny błysk. W sklepie budowlanym pan specjalizujący się w dziale "lakiery/bejce" powiedział, że ramę możemy potraktować na równi z parkietem i zalecił zakup kaponu i lakieru półmatowego.

Kupiliśmy. Jedna warstwa kaponu zakonserwowała drewno, teoretycznie ma chronić je przed ściemnieniem i zachłannym wsiąkaniem zasadniczego (droższego) lakieru. Lakier zanieśliśmy do lokalnego sklepu i poprosiliśmy o zrobienie go w formie spray'u.

Mateusz nałożył dwie warstwy lakieru.

Pamiętajcie, by przed malowaniem upewnić się, że drewno jest czyste, nie ma śladów np. po młotku gumowym, czy ścisku stolarskim. My zaliczyliśmy wpadkę i mamy w nagrodę piękny gumowy maz po młotku, utrwalony na amen :(

Ostatnia prosta - skręcenie siedziska z ramą - oczywiście okazała się krętą. Mieliśmy z tym problem, bo za nic w świecie dziury w ramie nie pasowały do dziur ze spodu siedziska (znowu skutek złożenia fotela z dwóch). Po wymierzeniu i nawierceniu nowych dziur, udało się.

Test siadania zaliczony. Koniec.







 
5. HAPPY END

Fotel jest, stoi i czeka na masową ekspoatację przez następne 50 lat. Czas na podsumowanie.

Koszt produkcji samego fotela zamknął się w granicach około 180-200zł. Skupiliśmy się wyłącznie na faktycznie wykorzystanych materiałach. Nie wliczaliśmy w to ceny elektrycznego takera, ani szlifierki, które do najtańszych nie należały (zaznaczam, że zostałam tutaj również pozbawiona pomysłów na prezenty urodzinowe dla Mateusza). Nie wliczamy tu czasu, pracy, prądu i paliwa, jakie trzeba było włożyć w tę zabawę.

Jeśli właśnie macie zamiar odnowić fotel waszej babci, nastawcie się na zdecydowanie wyższe koszty zakupów. Oczywiście został nam cały pokój pianki, owaty, pasów, więc kolejne zakupy przy następnym fotelu właściwie ograniczą się do materiału obiciowego (a może i ten zakup będzie niepotrzebny, bo starczy mi obecnego), nici, bizy i stopki do jej wszywania.

No i najważniejsze, nie będziemy musieli kupować takera ani szlifierki.

W internecie dokładnie taki fotel kosztuje obecnie 699zł, inny 899zł, więc jeśli zabierzemy się za odnawianie kolejnych mebli, to koszty ulegną znacznemu rozłożeniu.

Co teraz? Teraz mamy w prezencie "kilka" Chierowskich do zrobienia plus dwa małe krzesła. Choć jakoś nie podejrzewam, że wszystkie te meble znajdą swoje miejsce w naszym domu...



 
Jeśli ktoś przeczytał cały ten post i dotrwał do końca to znaczy, że może spokojnie zabierać się za renowację własnych mebli. Podziwiam, jak ja siebie czytam, to nawet do połowy nie mogę dotrzeć.

O ile ten post się komuś przyda i wyrazi on takowe zdanie, to będę wiedziała, że przy Chierowskim mam się przyłożyć w kwestii dokumentacji fotograficznej, która znacznie ułatwi rozumienie tekstu i nawet M. mi w tym pomoże. Jeśli nie, pozwólcie, że się wyeksmituję z tej tematyki i dalej w spokoju będziemy razem urządzać wnętrza domu.

A w ogóle to podoba się Wam ten fotel?

Ściskam i jeszcze raz wybaczcie moją nieobecność.

36 komentarzy:

  1. wow! fantastycznie Wam to wyszło :) stary-nowy fotel jest piękny i wygląda jakby kosztował co najmniej kilka stów ;)
    ja nie mam żadnych foteli itp do renowacji, ale jestem w trakcie malowania mebli w dużym pokoju, bo juz nie mogę na nie patrzeć...znudziły mi się :D mam 3 szafki pomalowane i jestem zachwycona rezultatem :)

    Powodzenia przy następnych fotelach i czekam na relację :)))
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, piękny efekt jak na laików :) Świetnie Wam wyszło odnawianie mebla i gratuluję :)
    Pięknie :))
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ukłony kochani, stworzyliście fotel niemal od posdtaw, bo to co z niego zostało po demontażu, to niewiele, a wyszło rewelacyjnie. Podziwiam szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  4. podziwiam za cierpliwość i determinację zarówno przy renowacji jak i opisywaniu całego zdarzenia z taką dokładnością.
    za efekt końcowy i ten piękny fotel owacje na stojąco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna robota. Fotel wygląda jak nowy.
    Ja też odnawiałam meble.
    Głównie komody, stoły, biurka.
    Super zabawa

    Pozdrawiam
    Zocha

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się ogromnie, że Wam się podoba! Dziękuję każdej z osobna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis, podziwiam Twoja pracowitość i przy odnawianiu fotela i przy pisaniu posta.:) Dziękuję za to drugie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to miło mi wiedzieć, że post się może komuś przydać.

      Usuń
  8. Wyszło świetnie! I to własnoręczne przerabianie, krok po kroku - aż sama chciałabym zrobić coś takiego. To na pewno wspaniałe uczucie zrobić coś takiego :D
    Przypomniałam sobie jeszcze, że kiedyś moja mama postanowiła odnowić stare krzesła( takie z lat 70), samą pracą zajął się tapicer i efekt był piękny. Dla mnie te odnowione krzesła były dużo lepsze od nowo kupionych w komplecie ze stołem. Chyba mogę napisać, że takie renowane rzeczy mają duszę, taką swoją historię i są unikalne (w większości przypadków). Tak mi się przynajmniej wydaje ( i tak samo mam z biżuterią, nie znoszę nowej biżuterii, ale już ta po mamie, po babci - to coś cudownego, z każdą wiąże się historia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś. Nie wiem, skąd obudziła się w nas chęć posiadania takiego fotela, na pewno odbyła się niezależnie od tego, co potem zobaczyłam w internecie, szukając porad dot. tapicerowania, ale oglądając różne strony utwierdziłam się, że to będzie dobry kierunek. Byleby nie przesadzić.

      Usuń
  9. Bardzo, bardzo się podoba! Naturalne drewno jest piękne, fajnie, że nie malowaliście go niczym kryjącym. Kolorystyka bardzo w moim stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam tekst do końca po raz drugi i mój zachwyt nie gaśnie. Jeszcze raz dziękuję za ten wpis, bo dzięki niemu planuję przygotować na wiosnę potrzebne narzędzia i odnowić/uratować fotele z domu na działce, ktore są podobne do Twoich i przez wygodę siedzenia niezastąpione.:) Pokazalas mi w tym poście, że taka odnowa jest możliwa dla dobrze przygotowanego amatora.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bijuella, dzięki za komentarz - nasz fotel sprawia się bez zarzutu, mój zadek go uwielbia. Mam nadzieję, że przy robieniu Chierowskich błędy się nie powtórzą. Liczę, że ten post Ci się przyda i nie zniechęci Cię ciężka praca, bo ja na początku podchodziłam do fotela z taką delikatnością, że jego demontaż zajął mi pół dnia. Niedługo zabieramy się za następne meble, choć mi przypadnie niewiele do zrobienia w ostatnich miesiącach ciąży. Ściskam!

      Usuń
  11. Podoba się! Bardzo się podoba! Kawał dobrej roboty! Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj wyszło przecudnie. Myślałem, że to nówka :P

    OdpowiedzUsuń
  13. A nie chciałabyś odsprzedać jednego Chierowskiego 366? Szukam takiego do samodzielnej renowacji.
    Pozdrawiam, Ola ze Szczecina

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój fotel jest w trakcie konserwacji, robię to pierwszy raz, Twoje zdjęcia bardzo pomagają mi w odtworzeniu tego co rozebrałam , wczoraj zakupiłam materiały do drewna i sama jestem ciekawa jak mi to wyjdzie, pozdrawiam.Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, cieszę się, że napisałaś!

      Jeśli będziesz używać takera, to musisz przydusić mocno fotel do podłoża, bo naklejona wcześniej gąbka czy inne miękkie wypełnienie sprężynuje podczas "uderzenia" takera, zszywka nie do końca się wbija do drewna i przez to tkanina jest mniej naciągnięta.

      Ważne jest, z jakiego drewna jest wykonana rama fotela, ta była z buku, więc to twarde drewno. Sosna dominuje w Chierowskich, jest miękka i łatwiej wbić w nią gwoździa lub zszywkę, jednak znacznie mizerniej wygląda od ramy w tym fotelu.

      Usuń
  15. Profesjonalne wykonanie. Brawo! Efekt końcowy jest powalający.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć Alu,
    świetna robota! Ja właśnie zabieram się za swój i mam do Ciebie pytanie odnośnie parcianych pasów - jak mocno powinny być naciągnięte? :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo mocno, ponieważ one z biegiem czasu nieco się rozciągną. Ważne jest, by zszywki przylegały w całości do pasów (by między zszywką a pasem nie było przestrzeni), pas ma wtedy najlepsze mocowanie.
      Zobacz zdjęcie z demontażu, pas był wzmocniony wtedy grubą warstwą dykty, założony na zakładkę, pod którą był najpierw przytakerowany.
      Nie polecam natomiast siadać na bezpośrednio na pasach bez juty i naklejonej pianki (pianka przyjmie na siebie część obciążenia). Pasy parciane z założenia są nieelastyczne. Elastyczne (poliestrowe, z tego co pamiętam) pasy tapicerskie nie nadają się do tapicerowania siedzisk.

      Usuń
    2. My naciągaliśmy jak najmocniej i mocowaliśmy ogromną ilością zszywek, by siła naciągu równomiernie się rozkładała na większą liczbę zszywek. Dzięki temu na pasie nie porobią się dziury w miejscu wbitej zszywki.

      Usuń
  17. Szkoda by mi było usiąść na tym fotelu :) Naprawdę pięknie odnowiony.

    OdpowiedzUsuń
  18. Super! Ja też się zaczynam brać za takie rzeczy ale nie aż tak profesjonalnie, no i model trochę łatwiejszy bo krzesła remontuję :) Opis świetny, przyda się bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo dużo skorzystałam z Twego postu.:) Z własnego niedawno zdobytego doświadczenia moge dodać, że jeśli chcecie bejcować drewno po sklejeniu ramy fotela należy zabezpieczyć drewno przed klejem wikol np.taśmą malarską. Niestety klej mocno wchodzi w drewno, jeśli gdzieś kapnie na ramę fotela, a później wychodzi biała plamą spod bejcy, mimo tego, że zmywałam drewno. Akurat zabejcowaliśmy na ciemny orzech, więc białe plamy, jakie wyszły, są dość widoczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie pomyślałam w ogóle, więc bardzo Ci dziękujemy, a niedługo sięgniemy po bejcę, póki co wypełniamy "wnętrze" Chierowskiego, ale po rozebraniu kilku modeli i porównaniu między sobą ich "środków" musimy wykonać krok wstecz i małą poprawkę, by fotel wyglądał jak należy.

      Strasznie nam się to ciągnie, jeszcze muszę pamiętać o zdjęciach, jeszcze obiektyw nam padł i robienie zdjęć 50-tką to jakaś masakra. Gdyby doba mogłaby mieć 48 godzin, a weekend trwać dwa dni więcej... A najlepsze, kupiliśmy krzesła do obicia w kuchni i "pokój" naszego pierworodnego jest istną graciarnią...

      Usuń
  20. Witam:) posiadam identyczny fotel i może ktoś wie jaka jest jego nazwa??
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajny wpis i jeszcze fajniejsze zdjęcia. Sama od jakiegoś czasu strasznie się wkręciłam w renowacje starych mebli, a właściwie zostałam wkręcona przez mojego chłopaka <3 Wszystkich amatorów designerskich mebli z czasów PRLu zapraszam na facebooka Shaden. I jeszcze raz gratuluję zdolności manualnych :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szacun! Bardzo pomocny post!

    OdpowiedzUsuń
  23. Super opis :) tego mi właśnie było trzeba, już bardziej realnie oceniam szanse na renowację moich paskudków :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  24. Super opis, nigdzie nie znalazłam lepszego! Przeczytałam cały i na pewno mi pomoże w przygodzie z renowacją mebli:) Proszę o więcej! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. mam ważne pytanie na ostatnim djęciu gotowego fotela, dokładnie tyłu nie widaż zszywek takera, jak to zrobiliście wyglada jak by był szyty nicią?? super efekt i super porady, właśnie kupiłam 4 krzesła tapicerowane prl z dziurą i zamówiłam 2 fotele typu muszelka, a wiadomości czerpię tylko z internetu aż się boję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tył fotela przyszywany jest nicią:
      - górny brzeg maszynowo,
      - potem zapasy górnego brzegu takerujemy do ramy
      - następnie boki przyszywam ręcznie za pomocą półkolistej igły

      Teraz w internecie pełno porad o tapicerowaniu, jak my zaczynaliśmy parę lat temu, to było trochę gorzej. Też bym chciała muszelkę, ale już nie mam miejsca na jej przechowanie...

      Usuń
  26. Z ciekawości. Zdradzcie Pastwo jakiej szlifierki używacie i papieru ściernego aby nie niszczyć drewna a tym bardziej zaokrągleń.

    OdpowiedzUsuń
  27. Super post! Nie znalazłam bardziej przydatnego w całym internecie :)

    OdpowiedzUsuń

Reklama (jawna i ukryta) nie jest tu akceptowana.