środa, 27 sierpnia 2014

OVERSIZE COAT - INSTRUKCJA SZYCIA

Jak uszyć płaszcz? Szybko i zdecydowanie! Instrukcję szycia robię po raz pierwszy, mam nadzieję nie ostatni... Wbrew pozorom płaszcz szyje się naprawdę przyjemnie. Ja przynajmniej jestem z siebie zadowolona.

sobota, 23 sierpnia 2014

ZARA BLUE DRESS

To chyba najszybciej kupiona przeze mnie sukienka. Mogłabym jej nawet nie mierzyć. Jej kolor po prostu mnie zelektryzował.

czwartek, 21 sierpnia 2014

INSTAGRAM

Do setki już mi niedaleko, zdjęć oczywiście. Wciągnęłam się w Instagram, może mniej jak w szycie, ale przynajmniej dzięki niemu mogę dzielić się z Wami ledwo co uszytą spódnicą lub marynarką, o płaszczu już nie wspominając :)

marynarka, płaszcz, spódnica - handmade
 

sobota, 16 sierpnia 2014

ORANGE MELODIES

Nie lubię poduszek wszywanych w bluzki, taka trauma z dzieciństwa. W związku z tym mam mieszane uczucia, patrząc na bluzkę poniżej. Napakowana jest niczym innym, jak poduszkami. Na szczęście kolor pomarańczowy niweluje wszelkie moje uprzedzenia i już nie czuję się w niej jak amerykański futbolista.

wtorek, 12 sierpnia 2014

HANDMADE COAT - MISSION IMPOSSIBLE

Uszycie marynarki tak obniżyło poziom mojego krytycyzmu, że bez wahania zdecydowałam się na uszycie płaszcza. Pięknego różowego płaszcza oversize, idealnego na zimę. Wysoce prawdopodobne, że całkowicie oszalałam, ale ileż w tym szaleństwie jest radości! :)

piątek, 8 sierpnia 2014

MARYNARKA HANDMADE

Jestem z siebie dumna, zakładałam, że kompletnie mi nie wyjdzie ta marynarka, a tu taka miła niespodzianka. Może Wam się nie spodoba, mogłam przecież lepiej przemyśleć kwestię kołnierza i klap, dorobić rozcięcie z tyłu, ale przyznacie, że jak na pierwszy raz uszyła mi się całkiem dobrze...?

piątek, 1 sierpnia 2014

CAMPO DE' FIORI HOTEL

Do Rzymu przylecieliśmy w sobotę i choć myśleliśmy, że tego samego dnia Claudio będzie oczekiwał na nas w swoim mieszkaniu z otwartymi ramionami (a już najlepiej z bukietem kwiatów i szampanem...), to zobaczyliśmy się dopiero we czwartek. Przy powitaniu nie było ani kwiatów, ani szampana i witaliśmy go raczej my niż on nas. Chcąc nie chcąc, Claudio okazał się dobrym gospodarzem i by w jakiś sposób urozmaicić nasz pobyt w Rzymie, zaproponował, żebyśmy odwiedzili go w hotelu, w którym aktualnie pracował i spędzili wieczór na dachu...