piątek, 28 lutego 2014

HELLO ROME - COLOSSEUM

Poniedziałek w Rzymie zapowiadał się dość intensywnie, choć najważniejszy punkt programu naszej wycieczki znajdował się dosłownie dziesięć minut piechotą od naszego mieszkania. Koloseum, Palatyn i Forum Romanum zamierzaliśmy obejść w jeden dzień. Jak się okazało, plan ten był nie do wykonania... 

niedziela, 23 lutego 2014

TIGER - POWER IS BACK!!!

Tygrys-podróba miał okazję zapoznać się z Wami w zeszłym roku (klik!), kiedy to udało mi się schować jego obrzydliwie krzywy kołnierz pod kępą włosów. Dzisiaj tak się nie stało. Dzisiaj włosy nie współpracowały, głównie z tego powodu, iż wiał wiatr, a ostatnia wizyta u fryzjera miała miejsce chyba w moim poprzednim wcieleniu... Jedyne, co może uratować tę sytuację, to wysuwająca się ponad bluzę koszula, z której naprawdę jestem zadowolona :)

czwartek, 13 lutego 2014

SPRING CHALLENGE

'Pachnie wiosną', przynajmniej ja tak sobie mówię, czas więc odwinąć się z koca, odkleić od telewizora i pomyśleć o uszyciu czegoś nowego, czegoś na co zbieram się już od dawna...
Niestety nie udało mi się znaleźć spódnicy o identycznym wzorze, co bluzka z baskinką (klik!), czego nie mogę przeboleć no ale wszystkiego w życiu mieć nie można. Biorę się więc za uszycie własnej spódniczki, w Burdzie jednak nie znalazłam niczego interesującego. Rozrysowałam własny wykrój, ciężko nie było. Będzie skrzyżowaniem wzorów poniżej - żadna filozofia :)

niedziela, 2 lutego 2014

HELLO ROME - VATICAN CITY

Na drugi dzień naszego pobytu w Rzymie, znaczy się w niedzielę, zaplanowaliśmy sobie pojechać do Watykanu. Ustawiłam sobie pobudkę na siódmą i w sumie nie potrzebowałam budzika, bo całą noc raczej się miotałam niż spałam. Było ciężko i nieprzyjemnie, otwarte na całą oścież okna nie poprawiały sytuacji, mimo że miały jakieś dwa metry wysokości. Zero przeciągu. No i jak wspominałam wcześniej - burza. „Pięknie się zaczyna” – myślę sobie. Okna trzeba zamknąć, bo woda leje się do pokoju i leżymy sobie w duchocie. Nie no, to już wolę pioruny, ostatecznie uchyliliśmy nieco okiennice. Pora wstawać, szybki prysznic i śniadanie. :)