niedziela, 23 listopada 2014

CHANEL JACKET

Tę marynarkę widziałam w zupełnie innym świetle. Teraz najchętniej zgasiłabym to światło, walnęła głębszego i zapomniała o uszyciu czegoś takiego...


Nigdzie indziej, jak w lumpeksie zaświeciła mi się nad głową żarówka z marynarką w stylu Chanel. O inspirację trudno nie było, wisiała tuż przede mną i warta była 10 złotych. Zachwyt nad ceną zakończył się jednak wraz z zakupem podszewki i guzików. Wartość inwestycji wzrosła o milion procent. 'Przecież to ma być Chanel', powtarzałam sobie ślepo wierząc, że taki projekt nie może zakończyć się katastrofą.

'Coco Before Chanel' (2009)

Skroiłam więc wykrój z Burdy. Pojęcie 'materiał wzorzysty' stało mi się bliskie dopiero, gdy uświadomiłam sobie, że właściwie nie starczy mi go na nic. Chyba popełniłam jakiś rekord, sztukując rękaw z siedmiu kawałków...


Oczywiście nie wzięłam pod uwagę, że wzór powinien pokrywać się ze sobą na szwach i brzegach. Zapasy na szwy momentami wynosiły hmm... mniej niż zero. Materiał pruł się jak stare gacie. Do tego zapomniałam przerobić wykrój jak chciałam. Miłość do lumpeksów po prostu rosła z każdym dniem.


Już chyba gorzej być nie może - mówiłam sobie. Lamówka to coś, co miało zwieńczyć moje dzieło i coś, czego nigdy w życiu nie widziałam. Totalna improwizacja, następnym razem puknę się trzy razy w głowę, zanim na coś takiego wpadnę. Dobrze, że chociaż poduszki udało mi się wszyć bez większych przygód.


Na widok mojej słodko różowej chanelki już mi się rzygać chciało. Nie wiem jakim cudem zmusiłam się do uszycia podszewki. Dziury na kieszeniach zrobiłam nie w tym miejscu, co planowałam. Spośród miliona niepasujących guzików wybrałam właśnie te. Wyglądają jak gwoździe do trumny. Czy to już koniec?
  

Nie skończyłam tej marynarki. Oczekiwałam bardziej spektakularnych efektów. Jedyny efekt to przeczucie, że przyszłość Chanel należy do moli.


Nie powiem, szczęśliwa nie jestem. Czekam, aż wena twórcza wróci z urlopu, poprawię te kieszenie, znajdę inne guziki, zrobię prezent mamie albo od razu siądę i popłaczę się z rozpaczy.

29 komentarzy:

  1. piękna marynarka:) chyba się zgłoszę do Ciebie po taka bo szukam w sklepach już od jakiegoś czasu i nic:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, bez zdjęcia na modelce się nie obędzie, bo na leżąco wygląda raczej imponująco. Może odłóż do wiosny, jeśli mole nie zjedzą, to może wróci Ci na nią ochota :)

    OdpowiedzUsuń
  3. boska ... tez mi taka w głowie siedzi

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej no! Co Ty! Nie wiem, jakie planowałaś guziki, ale te według mnie pasują bardzo dobrze. Uszy do góry, wena wróci już niedługo. I będziesz dumna ze swojej szanelki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już jest dobry początek! Nie użalaj się, jest idealna, chanelkowa :)) Głowa do góry i będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. aaaaale co Ci w niej nie leży?
    Alu, jeśli Ci się nie podoba, to oddaj ją mnie ;P
    albo odsprzedaj ;P
    dopłacę ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. P.S. nawet Mój Lechu powiedział, że jest super!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, nie wiem, co mam Wam powiedzieć :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wiem, że stękam i narzekam, ale naprawdę jestem zła na siebie, że poszłam do tego lumpeksu.
    Przede wszystkim nie miała tyle kosztować!!!!! (marynarka - 10, podszewka z lycrą - 20?!, guziki - 20?!, lamówka - 8, poduszki - 2)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dla mnie żakiet wygląda super! I podziwiam, że podjęłaś się uszycia, bo widać, że trochę roboty przy nim miałaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wiem co Ci w niej nie leży ....
    Jest obiektywnie ładna . Guziki pasują idealnie . Aleś Ty do niej za młoda . Ale to tez juz pisałam . Skończ , podaruj mamie i na pewno bedzie dumna i z córki i z marynarki , zwłaszcza jak dolącZysz zdjęcie Audrey a la Chanel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, moja osobista trenerko. Ujęłaś to idealnie. Naprawdę.

      Zobaczymy, czy pasuje mamie, jeśli nie - wymienię guziki na coś mniej trumiennego i poczekam kilka lat.

      Usuń
  12. kurcze, piekna ta marynarka, wyglada mega profesjonalnie - widziałam w necie kilka fajnych stylizacji w których taki zakiecik zestawiony był z bardziej casualowymi elementami typu t-shirt, jeansy i wygladało to fajnie -próbowałas takich zestawien?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, na razie przymierzałam z cygaretkami, ale póki co odpuszczam jej całkowicie. Zawiozę ja mamie, ciekawe, co ona powie. Niezależnie, czy któraś z nas będzie ją nosić, wywalę z niej guziki i znajdę jakieś weselsze :)

      Usuń
  13. Wiesz co Alu, powinnas byc z siebie dumna, ze wogole te szanelke uszylas!! To nie takie proste, a wyszla Ci pieknie! A czy bedziesz nosic... to inna historia;) Jesli nie czujesz sie w niej dobrze, to nie nos i tyle. Podaruj albo schowaj do szafy. Do takich rzeczy trzeba chyba "dojrzec"... Ja tez mam w szafie ten typ zakieciku (kupiony niestety) juz pare lat i jeszcze nowka sztuka nie smigana;) Czeka na "swoj" czas;)
    A swoja droga, to mimo wszystko powinnas pokazac sie tutaj w niej, chocby pogladowo;) Jestem strasznie ciekawa z czym bys ja zestawila... Ja w swojej chyba nawet w dziurawych dzinsach czulabym sie zbyt powaznie;)
    Buziaki Alu!!! Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, wydaje mi się, iż efekt końcowy uszycia tej marynarki albo mnie przerósł albo minął się z celem.
      Masz rację, ta marynarka czeka na swój czas. Po poprawkach oczywiście. Poczekamy z nią na wiosnę :)

      Usuń
  14. Jak zobaczyłam Twój żakiet na zdjęciu to byłam pod wrażeniem. Naprawdę. Bardzo mi się spodobał. I gdybyś nie narzekała tak na niego, to nie zorientowałabym się, że coś jest nie tak.
    Rękaw z 7 kawałków, hmmm... trochę słabo, ale w końcu to nie Twoja wina, że miałaś ograniczoną ilość materiału. Następnym razem będziesz wiedziała, że kratka ma się stykać na szwach, potraktuj to jako lekcję ;-). Wykończenie, lamówki, podszewka - bardzo ładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko zdjęcia, zawsze staram się, by wyglądały jak najlepiej :) Tak, siedem kawałków to nie jest dobre rozwiązanie, z jednej strony ten wzorzysty materiał bardzo mnie ograniczał, z drugiej strony nie uszyłabym tych rękawów wcale.

      Bardzo dobrze to podsumowałaś. Jestem z siebie dumna, że w porę się zorientowałam o stykającej się kratce na szwach :)

      Usuń
  15. Witam ponownie.
    Zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia. Miło mi będzie jak weźmiesz udział w zabawie, choć oczywiście przymusu nie ma ;-).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie to wyszło, ciekawy pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże jaki cudny! OD dawien dawna marzy mi się taki klasyczny żakiet Chanel. Twój idealnie wpisuje się w moje wyobrażenie. Normalnie rwę włosy z głowy, taka mnie zazdrość zalewa - uszyłaś moje marzenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. tyle zadałas sobie trudu i teraz ci nie lezy! może jest dla ciebie za powazna po prostu, widze cie w innych klimataqch, podaruj ja komuś, ucieszy się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jeszcze musi minąć kilka ładnych lat, zanim do niego dojrzeję. Niestety rękawy są sztukowane, więc wątpię, czy byłby to udany prezent.

      Usuń
  19. Świetny żakiet!precyzyjnie wykonany.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie wiem czego ty chcesz od tego żakietu. Wyszedł przecież!
    A co odkładnia czegoś do poprawienia i przerobienia czy dokończenia... mam smutne pół szafy czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jest śliczny! Mi się akurat guziki podobają, nie uważam, żeby były trumienne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uważam, że żakiet wyszedł Ci bardzo ładnie. Pewnie już znalazł swoje przeznaczenie, mam nadzieję, że u Ciebie w niezmienionej wersji. Pozdrawiam, Agnieszka papavero.pl :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten żakiet jest najpiękniejszy jaki widziałam, po prostu wow! jak byś chciała sprzedać to mój adres mailowy peetiitt@go2.pl :)

    OdpowiedzUsuń

Reklama (jawna i ukryta) nie jest tu akceptowana.