piątek, 28 lutego 2014

HELLO ROME - COLOSSEUM

Poniedziałek w Rzymie zapowiadał się dość intensywnie, choć najważniejszy punkt programu naszej wycieczki znajdował się dosłownie dziesięć minut piechotą od naszego mieszkania. Koloseum, Palatyn i Forum Romanum zamierzaliśmy obejść w jeden dzień. Jak się okazało, plan ten był nie do wykonania... 


Punkt dziewiąta staliśmy w kolejce pod Koloseum, tym razem zdecydowanie krótszej niż w Watykanie :) Udało nam się kupić bilety ze zniżką (oczywiście musiałam się wracać z powrotem po dowód, bo zapomniałam wziąć...) i tak bez patrzenia w zegarek spędziliśmy pół dnia na zwiedzaniu.


Upał dawał się we znaki, tym razem nie padało. Mieliśmy czas, by zatrzymać się i siedzieliśmy w jednym miejscu dobre pół godziny. Każda chwila spędzona w Koloseum to walka z wyobraźnią i mniej lub bardziej udana próba odtworzenia jego stanu z czasów świetności. Regularnie pojawiają się tu i znikają wystawy muzealne. Przed trzecią zjedliśmy nasz obiad, czyli kanapki, które wcale nie zaspokoiły naszych żołądków i z łezką w oku wyszliśmy na zewnątrz.


Było już zdecydowanie za późno na zwiedzanie Palatynu i Forum Romanum, odłożyliśmy to więc na wtorek, w który na szczęście nic nie zaplanowaliśmy. Ruszyliśmy dalej, wzdłuż Forum Cezara i mijając Vittoriano, a następnie Kapitol zeszliśmy w dół ku bazylice S. Maria in Cosmedin.


W przedsionku świątyni znajduje się starożytny, liczący 2000 lat „wykrywacz kłamstw” – la Bocca della Verità, czyli Usta Prawdy. Nie zaszkodziło włożyć rękę do środka i przekonać się, czy zostanie odgryziona...


Bazylikę zbudowano z resztek po starożytnych ruinach, co nietrudno było zauważyć, żadna z kolumn do siebie nie pasuje... W środku można pomodlić się do św. Walentego.


Tuż obok bazyliki znajduje się Circo Massimo (Cyrk Maksencjusza). Obecnie przypominał mi bardziej szkolne boisko z podstawówki niż miejsce wyścigów powozów konnych, no ale ja już mówiłam, w Rzymie pracuje się wyobraźnią, ewentualnie wspomaga przewodnikami ;)


Zbliżała się siódma, wracamy więc do domu na szybki prysznic i za godzinę siedzimy przy stoliku Tempio di Mecenate, czekając na upragnioną kolację... Boże, pierwszy ciepły posiłek od piątku... Pizza nieco zjarana od spodu, ale smakowała jak nigdy, wino jeszcze bardziej rozbudziło apetyt.


Godzina jeszcze wczesna, poszliśmy więc w miasto okrężną drogą w kierunku Koloseum.

 
M. chce takiego...


...a ja mówię, że co najwyżej tamtego...


A na drogach cisza i spokój... :)


Pod Koloseum siedzieliśmy mniej więcej do północy. Humory po winie (kolejnym) dopisywały, nawet nie zauważyłam, jak zaczęło się błyskać i gdyby nie M. piętnaście minut później trochę bym zmokła. Do wtorku!


Praktyczne informacje znajdziecie na stronie rome-museum.com:

9 komentarzy:

  1. Przecudowne zdjęcia! Naprawdę, mogłabym je oglądać godzinami. Zdradzisz mi jakiego używasz programu do przeróbki?
    Niezwykle zazdroszczę Rzymu, miałam szczęście zwiedzać go na wakacjach i moje wędrówki po tym zaskakującym mieście wyglądały bardzo podobnie, czasu było wiecznie mało, a tyle do zobaczenia... Baw się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze to nie wiem, bo zdjęcia robił mój mąż... ale postaram się dowiedzieć :)

      Usuń
  2. Połowa zdjęć mu sie nie otwiera , może to i dobrze i tak Zazdroszcząm :)
    LadnIe wyglądałaś w żółtym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, to niedobrze, niestety dużo zdjęć... Ale na facebooku możesz szybko i łatwo obejrzeć, zdjęcia mniej więcej się pokrywają :)

      Usuń
  3. śliczne zdjęcia, muszę kiedyś pojechać do Rzymu :)))

    pozdrawiam ;)
    www.alicefashion.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jedź jedź, póki Koloseum jeszcze stoi. Mieliśmy to szczęście, że dopiero w ostatnim dniu naszej wycieczki rozłożyli rusztowanie na połowę Koloseum i zasłonili taki ładny widok... :/

      Usuń
  4. Kiedy ja do tego Rzymu trafie? ehhh....Wlasnie zakupilismy bilety do Prowansji :) bedzie lawenda, duzo lawendy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że wiosenny weekend nie będzie dużym wydatkiem :)

      Aaaa lawenda, o lawendzie jeszcze pogadamy, ale o tym latem...:)

      Usuń
  5. Ile zdjęć :) Pięknie !
    Z przyjemnością obserwuję :)

    Może masz ochotę zobaczyć i ewentualnie zaobserwować mój blog?
    www.madameblossom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Reklama (jawna i ukryta) nie jest tu akceptowana.