niedziela, 30 czerwca 2013

WEDDING GAMES

Niecały rok temu sami przysięgaliśmy przed ołtarzem, aż tu nadszedł moment patrzyć na całą ceremonię z perspektywy gościa weselnego. Pogoda dopisała, ksiądz spisał się kwiecistym kazaniem, a ja między jednym schabowym a drugim wciąż mogłam cieszyć się swoją sukienką, którą tak rzadko noszę. Po pięciu godzinach nastąpiła zamiana butów na bardziej mobilne i można było kontynuować z mężem harce. Zawinęliśmy się o czwartej.
Nie wyobrażam sobie innego wesela. Wszystko było na swoim miejscu. Jak dobrze, że niedługo kolejne :)

sobota, 15 czerwca 2013

FLOWER BOMB

Absolutnym błędem, pomyłką, wykroczeniem i przestępstwem było unikanie w mojej szafie kwiatów. Szczerze powiedziawszy to zupełnie nieświadomie naprawiłam ten błąd za pośrednictwem uroczej baskinki. Co prawda życie nie zmieniło się w diametralny sposób, ale na pewno nabrało więcej kolorów, co jak  wiemy w zupełności mnie zadowala.

niedziela, 2 czerwca 2013

WSTYDU NIE MA

Chyba mam genetycznie uwarunkowaną skłonność do wielkich spodni, bowiem te przekroczyły moje wszelkie oczekiwania (żeby pod numerem 36 kryła się szerokość rozmiaru 40!?). No ale że delikatny wzorek tak ładnie komponował się z niebieskimi szpilkami, nie wytrzymałam i oto są. Zwężanie trwało dosłownie kwadrans, choć dokonałam tego w tak amatorski sposób, że w ogóle nie powinnam była się do tego faktu przyznawać. Najważniejsze, że spodnie leżą na tyłku - wstydu nie ma.