sobota, 23 lutego 2013

M.

Wystarczy że M. znika na kilka chwil, a momentalnie robi mi się zimno. Podkręcam więc grzejnik na piątkę, wskakuję w grube skarpety i zakładam na swój ulubiony dres puchową kamizelkę. Chcę zrobić herbatę z cytryną. Taką idealną, jaką przygotowuje on, rozwodnioną i lekko kwaśną. Dziś jednak wyszła za mocna, aż język zesztywniał.
Własny obiad chce mnie udusić kawałkiem kiełbasy, z otwarciem słoika nieskutecznie walczę do pierwszej kropli krwi.
Najwyraźniej nie radzę sobie z rozłąką...

poniedziałek, 18 lutego 2013

PRZESILENIE

Jak pogoda dalej będzie się tak cwaniaczyć, to ogłoszę strajk. Co twierdzą moje włosy na temat czapek, nie nadaje się do cytowania. Swetry stoją w kolejce do odmechacenia. Cienkie koszule krzyczą, by zacząć je nosić częściej niż wcale. A zamek w spodenkach uprzejmie zawiadamia, że dłużej nie będzie czekać na rozszyfrowanie instrukcji w Burdzie i gdyby mógł, to by się sam wszył już dawno.

czwartek, 14 lutego 2013

NOWE W SZAFIE

Tak się rozpędziłam z opróżnianiem szafy, że nie patrząc na nic (szczególnie zdziwioną minę M.) sprzedałam wszystkie torebki, jakie miałam. Została mi jedna. Może i powinnam strzelić sobie w łeb, w końcu czego jak czego, ale torebek nigdy dość. Jednak jakoś przetrwałam i postanowiłam sukcesywnie kolekcjonować je od początku. Padło na tą, która wcale nie pochodzi z najnowszej kolekcji, pewnie tysiąc razy ją widzieliście, ale ja zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia:



niedziela, 10 lutego 2013

YELLOW TIME!

Właściwie to nie miałam szczęścia do wyprzedaży, powiedzmy że przyczyny 'naukowo-strategiczne' pozbawiły mnie możliwości radosnego opróżniania portfela. Ograniczyłam się do zakupu rzeczy koniecznych w celu uzupełnienia deficytów w szafie.
Zrobiłam wyjątek. Kupiłam rzecz mało praktyczną, trudną do noszenia zimą. Wiem, że zbyt często nie będę jej nosić. Usprawiedliwieniem był jedynie fakt, że czekałam na nią pół roku. Wychodząc z założenia, że mało komu będą podobać się żółte spodnie, jak nigdy ze stoickim spokojem sprawdzałam dostępne rozmiary i nie pomyliłam się. Nikt nie kupił żadnej pary. Cierpliwość została nagrodzona wraz z pierwszymi przecenami.

sobota, 2 lutego 2013

RED COAT MANGO

Zapomniałam się uczesać, a ten płaszcz nie jest płaszczem najwyższej jakości, bo na piętnastu stopniach mrozu już nie radzi sobie tak dobrze jak moja zimowa kurtka... Aczkolwiek broni się poczuciem własnego stylu i tym mnie ujął najbardziej.