środa, 9 stycznia 2013

FRESH FRUIT

Jak już wspomniałam, po świętach mój tyłek niekoniecznie chciał zmieścić się w spodnie. Nie ma się co dziwić, moja aktywność fizyczna w stosunku do umysłowej wynosi 0:1, letnia opona na brzuchu zaraz stanie się oponą zimową, a kręgosłup odpowiada radiologicznie kręgosłupowi 40-latka.
Pełna rozpaczy i entuzjazmu zarazem podjęłam decyzję o zdecydowanym odstawieniu chipsów (przynajmniej na jakiś czas...) i przerzuciłam się na szeroko pojęty zdrowy tryb życia. I nie ma tu mowy o żadnej diecie-cud ani katorgach na siłowni.



 

Z bieganiem idzie mi kiepsko, ale przynajmniej nie z mojej winy - ciągle pada deszcz, czekam więc, aż Pan Kret z Pogody zapowie coś weselszego. W domu mam do dyspozycji super-zestaw pilates oraz magiczną skakankę z totalnie niepotrzebnym licznikiem wszystkiego i niczego zarazem. Na ćwiczenia w pokoju jest trochę mało miejsca, ale jakoś sobie radzę. I tak oto jestem usatysfakcjonowana 30-stoma minutami ćwiczeń. Wystarczy 3 razy w tygodniu, choć chyba świat się nie obrazi, kiedy sięgnę po skakankę częściej.

Grupa wsparcia jest, motywacja sięga aż po sufit, ciekawe na jak długo... No nic, póki co nie zamierzam odpuszczać.

Ale co z oponą na brzuchu? Egzaminy tuż tuż, także pozbawianie mózgu glukozy jest nierozsądne. Z kolei bakterie, wirusy i grzyby tylko czekają, aż moja odporność, zamroczona brakiem witamin, skusi się na wizytę jednego z nich. Dlatego nie mam ochoty katować się i głodować. Wystarczy mieć umiar.

Dlatego dla wszystkich chorych i zdrowych, zamiast kwasu askorbinowego w tabletkach proponuję świeżą porcję witamin - najprostszą sałatkę owocową. Dozwolona każda konfiguracja.

Wystarczą świeże owoce, także te z zamrażarki, które w procesie mrożenia tracą jedynie 10% witamin (ja wybrałam m.in. owoce leśne - do kupienia w Lidlu). Do tego jogurt naturalny 1,5%, zmieszany wcześniej z posiekanymi rodzynkami, orzechami itd... Na koniec kilka crunchy lub płatków na wierzch. 



 
Owoce można układać warstwowo w szklanym naczyniu, a jogurt z rodzynkami przelać do dzbanuszka,
jeśli sałatka przeznaczona jest dla dużej liczby gości - ładnie i zachęcająco wygląda.

Na zdrowie!

P.S. Trzymajcie kciuki - skakanka czeka :)

13 komentarzy:

  1. To trzymam kciuki za szlifowanie formy . 15minut dziennie codziennie i figura marzenie ;)
    Po 30 to maratony trzeba biegać żeby wagę zrzucić ;)


    Neurologia posiadasz , lubię , nawet bardzo ;)
    Pisałam prace pogladową o psychozach w przebiegu padaczek ;) dasz radę !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda przeeeeeeeeepysznie!


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszna sałatka! Dobre podejście, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. nie no, wszędzie diety!:) pewnie chętnie bym skorzystała z opcji owocowej sałatki tylko jest jeden problem - nie lubię owoców :) kocham mięso i właśnie wcinam pączka z kawą i im więcej czytam na blogach o różnego rodzaju dietach, ćwiczeniach itp tym bardziej mam ochotę sięgnąć po drugiego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie jestem na tzw. "diecie", oj nieee. :)

      Ćwiczenia nie są dla mnie karą za obżarstwo, tylko zmianą siedzącego stylu życia, jaki dotychczas prowadziłam.
      Z kolei owoce traktuję jako zamiennik słodyczy w formie kolacji. Chociaż tosta z serem nie odmówię :)

      Usuń
  5. ja też planuję wzięcie się za siebie
    trzymam zatem kciuki za Ciebie i za siebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Też robię sobie takie danie, tylko mówię na nie "musli". Pyszne i zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja różnie robię, raz z płatkami, raz bez - zależy, czy są w szafce ;)

      Usuń

Reklama (jawna i ukryta) nie jest tu akceptowana.