sobota, 7 grudnia 2013

HELLO, ROME!!! DAY FIRST

Sytuacja za oknem nie wygląda ostatnio korzystnie. Mimo że zdecydowanie podsyca ona przedświąteczną atmosferę, to nie oszukujmy się, ja preferuję wygrzewanie pupy w nieco cieplejszym klimacie. Dlatego nie ma na co czekać, moment jest idealny - jedziemy na wakacje!

czwartek, 21 listopada 2013

WINTER CHALLENGE

Moje szycie to nie chaos, jak pisze o sobie moje blogowe guru (klik!), moje szycie to brazylijska telenowela.

sobota, 9 listopada 2013

W GARDEROBIE

Marzy mi się wielka garderoba, oj marzy. Co najmniej dwa razy taka, jak nasz ultra mały pokój dzienny, sypialnia, jadalnia i nie wiem co tam jeszcze razem wzięte. Już mam wszystko rozpisane w głowie. Mmmm...  Jak to dobrze, że można sobie pomarzyć, póki co muszę głaskać w szafie ten oto trencz razem z czerwonym płaszczem tak, by cisnąc się przy sobie nie pogryzły się ze sobą, tym bardziej, że futrzana kamizelka rozpycha się dramatycznie swoimi kłakami na prawo i lewo. Nadszedł idealny moment, by zostać radykalnym wyznawcą minimalizmu, inaczej oszaleję w tej ciasnocie.

sobota, 2 listopada 2013

CARBONARA

Podróż do Rzymu zaczynamy od rzeczy przyjemnych, a mianowicie od kuchni. O ile kręcąc się po wąskich ulicach i zahaczając o menu różnorakich restauracji, ani razu nie znaleźliśmy propozycji spaghetti alla bolognese, z kolei carbonary nie sposób było uniknąć.
 

niedziela, 27 października 2013

BOTTLE GREEN

Do głębi butelkowej zieleni trochę daleko tej spódniczy, jednak jej bliżej nieokreślona barwa zaintrygowała mnie do tego stopnia, że w całej tej fascynacji zapomniałam ją wyprasować i cały dzień eksponowałam nieświadomie każde jej zagniecenie... ;)

niedziela, 20 października 2013

RABBIT ON MY SHOULDERS

Jak już wspominałam, prędkość z jaką szyję niewiele się różni od tej, jaką mógłby rozwinąć 40-letni ciągnik marki Ursus. Uzasadnioną decyzją było więc zatopienie się w sztucznych króliczych kłaczkach już w lipcu. Bezlitosny skwar i gotowanie się pod futrem tak mnie zmotywowały do współpracy z igłą, że ten futrzany eksperyment był gotowy już po dwóch tygodniach. Dziś upały mamy daleko za sobą, a ja ze swoją kamizelką przeżywam złoty jesienny renesans.

wtorek, 15 października 2013

KARO

Mimo wielkich chęci i wyobrażeń, moja szafa to nie Wszechświat, ma swoje granice. No ale nie przesadzajmy, jedna para spodni w tę czy w tamtą to nie koniec świata, tym bardziej, że różnorakich wzorów to u mnie jak na lekarstwo. Z kolei cena na metce załączonej do pary poniżej tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że czas to zmienić!

niedziela, 6 października 2013

FALL WINTER CHALLENGE

Możliwe, że zakrawa to o lekkie skrzywienie, ale mówiąc szczerze na tegoroczny sezon jesienno-zimowy zaczęłam przygotowywać się już pół roku wcześniej. I tak jak rok temu (klik!), dziś przyznaję się bez bicia - znów nie do końca wiem, jak dobrze wyglądać zimą.
 

sobota, 21 września 2013

PODZIĘKOWANIA DLA RODZICÓW

Właściwie to nie ja powinnam wypowiadać się w kwestii tego, co za chwilę obejrzycie. Mam jednak ogromną nadzieję, że co drugi z Was choć na moment się uśmiechnie, a co dziesiąty poryczy jak bóbr i to bez wsparcia krojonej cebuli.
Dzisiaj po raz kolejny przedstawiam Wam moją siostrę i jej męża, którym udało się pokonać nieśmiałość przed urządzeniami rejestrującymi obraz i dźwięk, by tydzień później na własnym weselu (klik!) w nietypowy sposób powiedzieć swoim rodzicom 'dziękuję!'.

środa, 18 września 2013

MINNIE, MY NEW FRIEND!

Bez urazy dla Myszki Miki (klik!), ale to w towarzystwie Minnie jestem ostatnio bardziej wesoła. Można by pomyśleć, że ten stan spowodowany został tą prześliczną kokardą na głowie mojej nowej przyjaciółki, ale nic bardziej mylnego! Wszystko za sprawą tego, że bluza z jej przeuroczym wizerunkiem czekała na mnie samotnie między działem z pianką do golenia a napojami wysokoprocentowymi i od momentu, gdy dosięgnął ją mój wzrok, wiedziałyśmy oboje - będziemy do siebie należeć! :)

sobota, 14 września 2013

WEDDING DRESS

Dziś trochę nietypowo, zdjęcia rodem z albumu rodzinnego. W roli głównej moja siostra i jej świeżo upieczony mąż. W ramach rozrywki nieprzewidziana brama weselna z push-up’em, otwarta za pomocą trzech flaszek Żołądkowej. Ponadto drzewko z odciskami palców gości weselnych, co by mogli się poczuć jak małe dzieci i trochę pobrudzić tuszem (dziękujemy Kasi pomoc, jakiej nam udzieliła, a oto źródło inspiracji - klik! :*). Do tego wszystkiego nakręcony przez Guźca film z podziękowaniami dla rodziców, który będzie można obejrzeć już w następnym odcinku programu. 
I na koniec dosyć istotna sprawa w kręgu kobiecych zainteresowań, czyli suknia ślubna Panny Młodej. Ja osobiście jestem nią zachwycona (tu podziękowania należą się Anecie Paduszyńskiej). Chyba się z M. powtórnie zaręczę, żeby móc jeszcze raz zatańczyć we własnej sukni.
 

niedziela, 8 września 2013

MIĘTOWA SUKIENKA

Zanim pożegnam się z letnią częścią garderoby i rozpocznę pisanie listy zakupów na jesień (wierząc, że M. dzielnie zniesie moment, kiedy ujrzy jej zawartość), pocieszę się tą oto wakacyjną sukienką. Może nie wyróżnia się ona niczym szczególnym, a ponadto nie zaspokaja w pełni moich kolorowych fantazji, to jednak była najlepszym wyborem w dniu ślubu mojej siostry.

piątek, 23 sierpnia 2013

CIAO ITALIA!

Standardowo zaliczam tutaj porządny poślizg, czego oczywiście nie planowałam i uderzając się trzy razy w pierś powtarzam, że z pewnością to nie ostatni raz :) Na szczęście jedynym moim zobowiązaniem jest własna szafa, także skoro miesiąc czekała na sprzątanie, to poczeka jeszcze kilka dni. Tymczasem razem z Guźcem wylatujemy jutro w podróż poślubną, tak przynajmniej tłumaczymy rodzicom, bo przecież każdy powód jest dobry, żeby pojechać do Rzymu.
Dziś zostawiam Was ze wspomnieniami szkolnej wycieczki do Wenecji, Padwy i Werony, a gdyby ktoś jednak mocno tęsknił (mamo, tato...), z łatwością znajdzie mnie na Facebooku (klik) :)

czwartek, 15 sierpnia 2013

RETRO PINK

O ile zeszłego lata oszalałam na punkcie tej oto spódnicy, teraz stwierdzam ze smutkiem, że szybko mi spowszedniała. Niemniej jednak dzięki niej nie zaginęłam w tłumie spacerowiczów, M. widział mnie z daleka, bo ja jego w ogóle, szczególnie z tego względu, że nie tylko on miał na sobie koszulę w kratkę.

sobota, 10 sierpnia 2013

TALL SHIPS RACES

W ogóle nie podejrzewaliśmy, jakich rozmiarów nabierze tegoroczny finał Tall Ships Races. Rano, mniej więcej po dziewiątej zeszliśmy na nowo otwarte nabrzeże. Trochę zaskoczeni tłumem, który już swobodnie ciągnął się w kierunku Wałów Chrobrego i Łasztowni, dołączyliśmy do niego. Umówiliśmy się, że dziś M. będzie robił zdjęcia, zakładając, że on lepiej poradzi sobie w takich warunkach. Ja wolałam skupić się nad tym, by nie zgubić go pośród kręcących się wszędzie koszul w kratkę. Oczywiście nikt z nas nie pamiętał zabrać z domu drugiego obiektywu, no ale trudno. Dobrze, że chociaż zabraliśmy butelkę wody, już po 10-tej dało się odczuwać żar z nieba i pragnienie było naszym nieodłącznym towarzyszem.

wtorek, 6 sierpnia 2013

TIME TO EXPERIMENT

Marynarka może nie robi piorunującego wrażenia, ale dla mnie jest jednym z lepszych zakupów tego roku. Jej rozmiar i cena bardzo mnie zaskoczyły - oczywiście pozytywnie. Ot taka moja słabość do nieco większych ubrań, tym bardziej, że koszulka pożyczona z szafy męża.


sobota, 27 lipca 2013

STETTIN

Dziś nietypowo - odpoczywając od obcasów - zabieram Was na spacer. Po Szczecinie. Uściślając, nieco po Starym Mieście. Knajpy, czy też restauracje większe i mniejsze każdemu zapewnią udane życie towarzyskie. Dlatego jestem pewna, że i dziś wieczorem będzie można poczuć się tam przyjemnie. To pierwszy taki spacer w tym roku, wstyd się przyznać, że nigdy nie znaleźliśmy chwili, żeby zatrzymać się tam na dłużej. W końcu trzeba to zmienić :)

sobota, 20 lipca 2013

FLORAL MADNESS

Ostatnio na widok kwiatowych wzorów ślinię się jak pies wpatrzony w kawał mięsa, nic więc dziwnego, że misterny plan zakupu jeansów, bluzki i spódnicy diabli wzięli, kiedy wchodząc do sklepu zobaczyłam tę sukienkę poniżej...

sobota, 13 lipca 2013

POWER IS BACK

Wracam z kolejną porcją energii! Nareszcie mogłam wyciągnąć z szafy swoje jakże walące po oczach spodnie i jakoś tak przypadkiem przypomniałam sobie o luźnej koszulce. O ile zimą takie połączenie kolorystyczne nie jest najlepszym rozwiązaniem (a przynajmniej mało praktycznym), to latem jak najbardziej! Także ogłaszamy dzień luzaka i celebrujemy chwile relaksu na kolorowo (uwaga! niektóre monitory mogą tego nie przeżyć ;))

niedziela, 30 czerwca 2013

WEDDING GAMES

Niecały rok temu sami przysięgaliśmy przed ołtarzem, aż tu nadszedł moment patrzyć na całą ceremonię z perspektywy gościa weselnego. Pogoda dopisała, ksiądz spisał się kwiecistym kazaniem, a ja między jednym schabowym a drugim wciąż mogłam cieszyć się swoją sukienką, którą tak rzadko noszę. Po pięciu godzinach nastąpiła zamiana butów na bardziej mobilne i można było kontynuować z mężem harce. Zawinęliśmy się o czwartej.
Nie wyobrażam sobie innego wesela. Wszystko było na swoim miejscu. Jak dobrze, że niedługo kolejne :)

sobota, 15 czerwca 2013

FLOWER BOMB

Absolutnym błędem, pomyłką, wykroczeniem i przestępstwem było unikanie w mojej szafie kwiatów. Szczerze powiedziawszy to zupełnie nieświadomie naprawiłam ten błąd za pośrednictwem uroczej baskinki. Co prawda życie nie zmieniło się w diametralny sposób, ale na pewno nabrało więcej kolorów, co jak  wiemy w zupełności mnie zadowala.

niedziela, 2 czerwca 2013

WSTYDU NIE MA

Chyba mam genetycznie uwarunkowaną skłonność do wielkich spodni, bowiem te przekroczyły moje wszelkie oczekiwania (żeby pod numerem 36 kryła się szerokość rozmiaru 40!?). No ale że delikatny wzorek tak ładnie komponował się z niebieskimi szpilkami, nie wytrzymałam i oto są. Zwężanie trwało dosłownie kwadrans, choć dokonałam tego w tak amatorski sposób, że w ogóle nie powinnam była się do tego faktu przyznawać. Najważniejsze, że spodnie leżą na tyłku - wstydu nie ma.

sobota, 25 maja 2013

SUMMER CHALLENGE

Mam ogromną chęć uszyć sobie coś nowego. Użeranie się ze spódnicą i spodenkami mam już za sobą, kolej nauczyć się czegoś nowego. Myślę o uszyciu bluzki. Lub koszuli. Tylko jakiej?

niedziela, 19 maja 2013

YELLOW BOBBY

Panie i Panowie, wielkimi krokami zbliża się sesja. Nadchodzi więc pora, by założyć dres i myć włosy raz w tygodniu (raz mi się zdarzyło - wyglądałam, jak Bob Marley).
Nie, nie, nie... W tym roku tak nie będzie. Dresu nie założę, włosy myć będę, a na egzamin zamiast garnituru, pamiętającego jeszcze czasy matury, założę ulubione żółte spodnie ;) I marynarkę też.

niedziela, 12 maja 2013

TIGER SAYS 'MRRRAW'

Naprawdę, ale to naprawdę rzadko noszę rozpuszczone włosy. A bo się pakują do gęby, kleją do szminki, a zmniejszając pole widzenia zwiększają ryzyko przejechania przez samochód bądź złamania nogi na schodach. Powodów znalazłabym wiele. Jednak z twarzą płaską i okrągłą jak patelnia wiem, że kok z włosami zaczesanymi do tyłu nigdy nie był i nie będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Długo myślałam o zmianie fryzury, może grzywka albo nawet radykalne cięcie, ale już raz zasponsorowałam sobie taką rozrywkę i pamiętam ją do dziś...
No i przyszła bluza z tygrysem - podróbka. Z totalnie krzywym kołnierzem. Jakiś sposób na niego? Nie, nie jestem na tyle manualnie rozwinięta, żeby go przeszywać na maszynie. Zostało mi dyskretnie go zamaskować i rozpuścić włosy.

czwartek, 9 maja 2013

WHITE SHOES

Posiadanie ultrawąskiej pięty z szerokim śródstopiem to dla mnie żadna radość, a szczerze istna trauma. Stąd mogę z ulgą odetchnąć, kiedy widzę w bucie pasek na kostkę, a że ostatnio mam hopla na punkcie białego, nie mogłam się oprzeć żadnej parze poniżej...

piątek, 3 maja 2013

TRZYMAJ FASHION! - SWEET BALLOONS

Nie, nie uciekłam z psychiatryka. Nie mam jednak w zwyczaju wychodzić z domu z pękiem balonów w dłoni. Biegałam więc jak kot ze sraczką, byleby nie znaleźć się z nimi w centrum małego miasteczka, pośród tłumu przechodniów. Jednak moja zimowa tęsknota za kolorem okazała się duuużo silniejsza i odważyłam się na to balonowe szaleństwo. I co? Nie żałuję!!! Bo to właśnie kolorowa szafa nieustannie pobudza moje zmysły i sprawia, że z największej dresiarskiej marudy robię się pozytywnie nakręconym człowiekiem!!! :)

wtorek, 30 kwietnia 2013

CHILI CON CARNE

W kuchni mamy moja rola ograniczała się głównie do obierania ziemniaków i zmywania naczyń po obiedzie. Gdybym odważyła się na samodzielne upieczenie ciasta, zostałabym zdzielona szmatą w ramach prewencji przed podpaleniem go w piekarniku. Dlatego dopiero teraz uczę się gotować, a w kuchni częściej niż często oddaję pałeczkę M. i potwierdzam - gotujący mężczyzna to największy skarb na świecie!
Dziś w menu kuchnia meksykańska w męskim wydaniu, czyli chili con carne...

sobota, 27 kwietnia 2013

MICKEY MOUSE? ALWAYS!

Co prawda nie bardzo wypada mi pokazywać się w dresie z Pocahontas czy Piękną i Bestią,
ale bluza z Myszką Miki? Zawsze i wszędzie!

środa, 17 kwietnia 2013

VINTAGE GRANDMA

Wykazuję nieustanną słabość do babciowych ciuchów. Nie ukrywam, że kręcą mnie spodnie rodem z lat  80. i 90. (wiecie - "Żar Tropików" i te sprawy...), w których to objęciach babski tyłek wprost tonie. Do tego koniecznie zwężane ku dołowi nogawki zaprasowane w kant. By jednak nie popadać w totalną skrajność (trochę za wcześnie by zostać babcią), postanowiłam, że nieco zwężę tę parę poniżej. Także efekt "przed i po" mam nadzieję będzie udany :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

SZORTY HANDMADE

Zauważyłam, że największą przyjemność i spokój wewnętrzny daje mi sprzątanie szafy. Oczywiście rok temu wcale nie odczuwałam tego tak pozytywnie, w końcu trudno było się cieszyć z czegoś, co z jednej strony świeciło pustkami, z drugiej było przepełnione górą niepotrzebnych ubrań. Na szczęście wszystko powoli chyli się ku szczęśliwemu zakończeniu i mam nadzieję, że za jakiś czas powiem Wam, że mój prosty plan został osiągnięty, szafa wyreanimowana, a ja mogę iść dalej do przodu :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

LEGION

W te święta spasłam się jak prosię,
ale ku mojej 'radości' dostałam wezwanie do wojska.
 Nie wiadomo, czy tam dobrze karmią, więc nie martwię się o swój tłuszcz.
I to nie żaden prima aprilis, bowiem kamasze czekają...

niedziela, 24 marca 2013

SZPILKOWY IMPOTENT

Nie ukrywam zadowolenia z siebie, moja szpilkowa impotencja poszła się leczyć. Przeciwko pustkom w wiecznie głodnej szafie wykorzystałam kupony rabatowe z H&Mu i w ten sposób zaopatrzyłam ją w nowe szpilki - klasyczne czarne i bardziej ożywiające niebieskie.

wtorek, 19 marca 2013

FRANCUSKIE LENISTWO

Lubię dni takie, jak te i nie ma co się dziwić - dziś odpoczywam z nosem w książce. Dres, ciepłe kapcie na nogach, herbata z prądem i jakoś można żyć z tym śniegiem... A w kuchni po raz kolejny rządzi mną ciasto francuskie.

Żyć nie umierać... :)

sobota, 9 marca 2013

'DAM RADĘ'

...powtarzam to sobie od kilku miesięcy i momentami czuję, że jednak nie dam. Para szpilek i dwie torebki to chyba trochę za mało, by walczyć z monotonią w szafie (powinnam zacząć płakać...). Ubrać się w co mam, Cejrowskim jednak nie jestem i boso chodzić nie będę. Albo więc wezmę się za siebie albo moja aktywność z powrotem spadnie do zera. Najbliższe tygodnie będą decydujące, więc proszę trzymajcie kciuki, bo ja zagryzam zęby i idę na zakupy!

niedziela, 3 marca 2013

RED COAT

Jakoś nigdy nie udało mi się dotrzeć do czerwonej szminki mojej mamy, by choć na chwilę postać przed lustrem z wymalowanym dziobem i pobawić się w dorosłą. Może to i lepiej, w końcu moja miłość do czerwieni kwitnie w najlepsze i prędzej mi guziki w koszuli zardzewieją niż pokocham inny kolor bardziej niż ten...

sobota, 23 lutego 2013

M.

Wystarczy że M. znika na kilka chwil, a momentalnie robi mi się zimno. Podkręcam więc grzejnik na piątkę, wskakuję w grube skarpety i zakładam na swój ulubiony dres puchową kamizelkę. Chcę zrobić herbatę z cytryną. Taką idealną, jaką przygotowuje on, rozwodnioną i lekko kwaśną. Dziś jednak wyszła za mocna, aż język zesztywniał.
Własny obiad chce mnie udusić kawałkiem kiełbasy, z otwarciem słoika nieskutecznie walczę do pierwszej kropli krwi.
Najwyraźniej nie radzę sobie z rozłąką...

poniedziałek, 18 lutego 2013

PRZESILENIE

Jak pogoda dalej będzie się tak cwaniaczyć, to ogłoszę strajk. Co twierdzą moje włosy na temat czapek, nie nadaje się do cytowania. Swetry stoją w kolejce do odmechacenia. Cienkie koszule krzyczą, by zacząć je nosić częściej niż wcale. A zamek w spodenkach uprzejmie zawiadamia, że dłużej nie będzie czekać na rozszyfrowanie instrukcji w Burdzie i gdyby mógł, to by się sam wszył już dawno.

czwartek, 14 lutego 2013

NOWE W SZAFIE

Tak się rozpędziłam z opróżnianiem szafy, że nie patrząc na nic (szczególnie zdziwioną minę M.) sprzedałam wszystkie torebki, jakie miałam. Została mi jedna. Może i powinnam strzelić sobie w łeb, w końcu czego jak czego, ale torebek nigdy dość. Jednak jakoś przetrwałam i postanowiłam sukcesywnie kolekcjonować je od początku. Padło na tą, która wcale nie pochodzi z najnowszej kolekcji, pewnie tysiąc razy ją widzieliście, ale ja zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia:



niedziela, 10 lutego 2013

YELLOW TIME!

Właściwie to nie miałam szczęścia do wyprzedaży, powiedzmy że przyczyny 'naukowo-strategiczne' pozbawiły mnie możliwości radosnego opróżniania portfela. Ograniczyłam się do zakupu rzeczy koniecznych w celu uzupełnienia deficytów w szafie.
Zrobiłam wyjątek. Kupiłam rzecz mało praktyczną, trudną do noszenia zimą. Wiem, że zbyt często nie będę jej nosić. Usprawiedliwieniem był jedynie fakt, że czekałam na nią pół roku. Wychodząc z założenia, że mało komu będą podobać się żółte spodnie, jak nigdy ze stoickim spokojem sprawdzałam dostępne rozmiary i nie pomyliłam się. Nikt nie kupił żadnej pary. Cierpliwość została nagrodzona wraz z pierwszymi przecenami.

sobota, 2 lutego 2013

RED COAT MANGO

Zapomniałam się uczesać, a ten płaszcz nie jest płaszczem najwyższej jakości, bo na piętnastu stopniach mrozu już nie radzi sobie tak dobrze jak moja zimowa kurtka... Aczkolwiek broni się poczuciem własnego stylu i tym mnie ujął najbardziej.

piątek, 25 stycznia 2013

NORTH TRAIL

Jak dla mnie największym przyjacielem tej zimy jest ta kurtka. Jej niepraktyczny kolor trochę mnie przerażał, tym bardziej, że w autobusach o tej porze czystość to ostatnia rzecz, jakiej mogłabym się spodziewać. Jednak biała parka dobrze sobie radzi w zimowych warunkach i jak na razie przeżyła w swojej karierze jedno kontrolne pranie. Osobiście mam jednak nadzieję, że nasza mroźna przyjaźń będzie trwać jeszcze maksymalnie miesiąc, a potem z przyjemnością wstrzelę się w wiosenny trencz.

Póki co czapa na baniaka i do warzywniaka!

środa, 9 stycznia 2013

FRESH FRUIT

Jak już wspomniałam, po świętach mój tyłek niekoniecznie chciał zmieścić się w spodnie. Nie ma się co dziwić, moja aktywność fizyczna w stosunku do umysłowej wynosi 0:1, letnia opona na brzuchu zaraz stanie się oponą zimową, a kręgosłup odpowiada radiologicznie kręgosłupowi 40-latka.
Pełna rozpaczy i entuzjazmu zarazem podjęłam decyzję o zdecydowanym odstawieniu chipsów (przynajmniej na jakiś czas...) i przerzuciłam się na szeroko pojęty zdrowy tryb życia. I nie ma tu mowy o żadnej diecie-cud ani katorgach na siłowni.



wtorek, 1 stycznia 2013

SIMPLE PLAN

Moje miejsce tutaj to właściwie kilka kliknięć wstecz. Niestety nie planowałam tak długich przerw w ciągu roku i nie wykluczam, że kiedyś znajdą swój koniec. Podsumowania natomiast są moją specjalnością, tak więc do rzeczy...