niedziela, 22 kwietnia 2012

CZEKOLADA

Generalnie nie taki miałam plan. Miałam przecież pokazać uszytą spódniczkę... :( Już kreśliłam w głowie wizje, z czym ją nosić, niestety chyba na bosaka, bo buty szczerze nijak się do niej mają, pewnie dobre byłyby czerwone szpilki czy coś, ale do św. Mikołaja daleko i tak jakoś jestem w kropce.
No ale po drodze do osiągnięcia celu stanęła ochota na czekoladę. Oj tyłek mi urośnie, ale co tam!


Występują:
kakao
zmielony cukier puder
margaryna
mleko w proszku
wafle andruty


Nakładamy masę na andruty i dociskamy, a teraz moja ulubiona część, której w przepisach zawsze brakuje: pozostałą czekoladę dajemy dzieciom i mężowi albo sami dopełniamy obowiązku i oblizujemy z ochotą garnek :) Na zrobione wafle kładziemy coś ciężkiego i zostawiamy do dnia następnego albo przynajmniej na kilka godzin dla tych, co psychicznie nie wytrzymują tego całego oczekiwania i kroimy w kopnięte prostokąty. Smacznego!

38 komentarzy:

  1. Ale narobiłaś mi ochoty ! Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chryste! dlaczego ja jestem na diecie? :( wyglądają pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. JAKIEGO MI SMAKA ZROBIŁAŚ!♥

    OdpowiedzUsuń
  4. żałuję, że nie można próbować z ekranu, to by mi pewnie, nieskromnie mówiąc, oglądalność wzrosła! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. mmmmniam!!! a już miałam nie jeść nic słodkiego... o rany lece do szfki po kawałek czekolady..ależ mi ochoty narobiłaś!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooj, na pewno by wzrosła! Te słodkości wyglądają fantastycznie, a ja z miłą chęcią przeteleportowałabym się tam do Ciebie i skosztowała tych słodkich cudeniek! :)

    Dziękuję Ci ślicznie! :) Mam nadzieję, że gdy zostaniesz na dłużej to nie pożałujesz swojego wyboru. :*

    OdpowiedzUsuń
  7. właśnie sobie przeplatam te andruty ze zdjęciami dokumentacyjnymi z wypadków bez "cenzury"....

    ale wyglądają tak pysznie, że i tak bym zjadła :D

    P.S. - co do butów (niestety) empatyzuję w każdym calu, czy raczej... w każdej niedoborowej parze

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę takie same robię :) Także prowadzę blog o modzie, ale też o gotowaniu, lecz to już drugi blog :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Justyna - co to za przyczyna, żeby takie smutne zdjęcia oglądać? W takim razie patrz na wafelki, aż Cię zemdli. Generalnie polecam robić wafle również z kajmakiem czy innymi polewami, równie dobre.

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg x sto lat tego nie jadlamxx mniam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam domowej roboty wafla. Mimo wizji wielkiego tyłka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. w ostateczności możemy zabrać nasze ogromne tyłki do Brazylii, tam mają wzięcie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne!!!! Alu wspaniale:*:*:*::*

    Z przyjemnością obserwuje:):* i zapraszam do obserwowania u mnie!!!
    ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
    całusy:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  14. jak ja przegapilam te twoje apetyczne wafelki! w dodatku na pieknym talerzu, lubitakie niebieskie motywy, szkoda, ze nie jestes blizej- skoczylabys do mnie malosolnego ogorka, a ja poczestowalabym sie wafelkiem!

    OdpowiedzUsuń
  15. talerze jeszcze pamiętają babcię... z chęcią wymieniłabym się wafelkiem na ogórasa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ejj przez Cb będę musiała zrobić te wafelkki, bo nabrałam takiej ochoty ;D.
    One nie nazywają się andruty?:DD

    Mam nadzieję, że odwiedzisz mojego bloga; lovagex3.blogspot.com ;).
    pss; ładny talerz :p.

    OdpowiedzUsuń
  17. mniam... :) narobiłaś mi smaka, w domu nie mam nic słodkiego a sklepy zamknięte :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam wafle! Narobiłaś mi smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. czekolada rzadzi swiatem!

    OdpowiedzUsuń
  20. mmmmm pyszne i proste w przygotowaniu. ideał.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja juz o pysznych wafelkach sie wypowiedzialam, teraz tylko mle wtracenie do twego komentarza u mnie :
    mysle, ze wiem co masz na mysli, tez wystrzegam sie taniego sentymentalizmu, choc czasami trudno jest sie nie rozkleic, ale takie obrazki moga czasami jak paradoksalnie pozytywnie wstrzasnac czlowiekiem i zmienic optyke, dzieki za zabranie glosu!

    OdpowiedzUsuń
  22. Aluś, ciężko mi powiedzieć, czy na każdych syntetykach tak będzie, ale ja miałam jedne z tworzywa - tandetnego, dość śliskiego, udającego skórę - i gdy zgniotłam buta (nacisnęłam na tworzywo), to farba pękła, no dosłownie jak emalia. Na skórze farba mi się elegancko "wcisnęła" w załamanie, tak, jakby to był oryginalny kolor skóry.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ala, dobrze zrobiłaś! Skoro do świętego Mikołaja jeszcze daleko, nie wiesz jak ugryź tę spódnicę to bardzo dobrym wyjściem i Ty tak zrobiłaś, było zrobienie ciasta! W dodatku czekoladowego! Świetny pomysł i na pewno wszystkie smutki i zmartwienia poszły w niepamięć! :)
    Poza tym SMACZNEGO! I proszę o poczęstowanie mnie jednym kawałeczkiem przez ekran! :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Już tutaj byłam, ale wizja tych cudeniek po raz kolejny mnie przyciągnęła! :D Aleeee.. czemu nie ma nowego wpisu? :(

    OdpowiedzUsuń
  25. powiedzmy, że nastąpiło zużycie materiału :) sesja zbiera swoje żniwo...

    OdpowiedzUsuń
  26. jak ja dawno nie jadlam takich wafli.... o ja WIEKI :D musze sobie je zrobic koniecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi zaczyna się za tydzień.. :( W takim razie czekam na wpis po zakończeniu sesji Kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Widzę , że również lubisz szyć ... To świetnie . Bardzo fajny blog :)
    Zapraszam do mnie
    http://trendy-dummy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej,
    pewnie jesteś zajęta sesją?
    Zostałaś wyróżniona nagrodą Tell Me About Yourself Award. Jeśli masz ochotę na zabawę to zapraszam do mnie po szczegóły.
    Pozdrawiam ;-).

    OdpowiedzUsuń
  30. Mniaaaaam!:) Wygląda przepysznie!:))

    OdpowiedzUsuń

Reklama (jawna i ukryta) nie jest tu akceptowana.