niedziela, 23 grudnia 2012

PYJAMA PARTY

Ostatnie dwa tygodnie minęły pod hasłem "z życia wyjęte", 
 dlatego z przyjemnością odsyłam je w niepamięć
 i próbuję odzyskać ten świąteczny klimat w filmowo-piżamowym nastroju. 
Mam nadzieję, że zadziała. 




sobota, 8 grudnia 2012

MROŹNIE

Ostatnio wychodzenie poza obręb domu ściśle koreluje z temperaturą za oknem.
Wychylanie nosa na dziesięciostopniowy mróz w celach bliżej nieokreślonych 
 należy uznać co najmniej nieodpowiednie i nierozsądne.




niedziela, 18 listopada 2012

DON CORLEONE

W styczniu 1973 roku magazyn Glamour opublikował przepis oparty na jednej ze scen 'Ojca Chrzestnego'. Podobno opracował go sam Francis Ford Copolla, reżyser filmu. Twierdził, że gdyby produkcja okazała się totalną klapą, ludzie ostatecznie wiedzieliby, jak przygotować dobry sos do spaghetti.



The Godfather (1972)


 Trzy Oscary, pięć Złotych Globów i Grammy mówią same za siebie, ale czy przepis dorównuje filmowi?
Postanowiłam się o tym przekonać i zrobić ten sos wg gazecianego przepisu:

sobota, 3 listopada 2012

FALL - WINTER CHALLENGE

W tym roku jesień z zimą są dla mnie wielkim wyzwaniem. Płaszcz, kozaki, torba - tak brzmią w uproszczeniu najważniejsze punkty zakupów jesienno-zimowych. Ale wiadomo - lista życzeń jest szersza niż ja i moja szafa razem wzięte, a w portfelu dosyć wąsko - żadna nowość. Przejęcie władzy w państwie i totalne obniżenie cen nie wchodzi w rachubę, muszę więc trzymać się priorytetów i kupować to, czego naprawdę brakuje mojej szafie, czasem uzbrajając się w anielską cierpliwość, bo nie wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a pokusa zakupów wychodzi niemal zewsząd.

środa, 24 października 2012

SURPRISE

Nie spodziewałam się tygodnia tak bogatego w niespodzianki :)

piątek, 19 października 2012

KALIBER 120

Dziwnym zrządzeniem losu jesień dała mi kolejną szansę na powrót do ulubionej kanarkowej marynarki. Mimo iż poniższe zdjęcia zostały wykonane we wrześniu, to dzisiejsza pogoda niewiele różniła się od tej sprzed miesiąca.
Prowadzenie bloga cały czas daje mi sporo do myślenia. Niestety nie zawsze mam możliwość na dzielenie się z Wami efektami 'drastycznej' reanimacji własnej szafy, stąd też wynika moje opóźnienie.

wtorek, 16 października 2012

SWETRY, PŁASZCZE I MYSZKA MIKI

Konkretnie to chciałam powiedzieć, że nie bardzo wiem, jak się ubrać na zimę. To jedna z niewielu rzeczy, które mnie od czasu do czasu męczą. Mimo że moja szafa dosłownie pęka w szwach, a udaje mi się zamknąć ją dopiero na mocne kopnięcie...

Potrzebowałam trochę więcej determinacji niż zwykle, żeby to jakoś rozwiązać. Przyszła więc pora pożegnać się z nienoszonymi ubraniami, a w zamian polubić ciepłe swetry i uwierzyć, że nie zawsze trzeba w nich wyglądać jak worek kartofli.

 

niedziela, 7 października 2012

SZYNKA FETA CHILLI

Remont teoretycznie już za nami, natomiast kiedy zaczynamy myśleć, że to sprawa zamknięta, to znienacka pojawiają się nowe wyzwania i koniecznie trzeba pożyczać od kolegów wiertarkę czy brzeszczot. Dlatego dziś będzie szybko i bez owijania w bawełnę - obiad dla męża na ostro.

czwartek, 27 września 2012

SPÓDNICA HANDMADE

Tak się składa, że gdyby rok temu ta spódnica wisiała gdzieś na sklepowym wieszaku, nie zwróciłabym na nią większej uwagi. No bo to przecież... spódnica. Na szczęście odeszły ode mnie wszelkie uprzedzenia i mogę jedynie żałować, że nie opamiętałam się wcześniej, a czas leci i zegar coraz głośniej tyka, więc pora odessać sobie tłuszcz z lewej i prawej nogi i uszyć sobie kolejną spódnicę :)

piątek, 21 września 2012

BUTTERFLY

Sezon ogórkowy dawno za nami, zapasy upchane w słoikach. Nic, zostaje tylko siedzieć i wyczekiwać na jesienne wieczory, kiedy dobiorę się do dżemu truskawkowego albo suszonych jabłek. Jednak póki co słońce jeszcze wysoko nad horyzontem i czuję, że w głowie mi kolorowo. Oby jak najdłużej...
Koniec wakacji wypełnia skromny plan pokojowo-remontowy. Nareszcie zniknie ta koszmarna zielona tapeta (jupi!) :)

piątek, 14 września 2012

OBIAD, KOCHANIE

rzMpmv on Make A Gif, Animated Gifs 

Mój opór wobec smażenia kotleta czy dodania przecieru pomidorowego do rosołu w celu stworzenia pomidorowej ostatnimi czasy drastycznie spadł, całkiem prawdopodobne, że stało się to za sprawą zyskania miana kury domowej (chociaż nie zasłużyłam jeszcze na swój kurnik).
Jednak dziś o kotlecie nie będzie, będzie za to obiad dla chcących się nieco (ale nie za dużo) wysilić :) Dziś część pierwsza, czyli quiche z kurczakiem, fetą i sałatą - wersja delikatna.

wtorek, 11 września 2012

ZAMĄŻPÓJŚCIE

Długo by pisać o tym, co działo się w ostatnim czasie.
Dziś kończy się nasz miodowy miesiąc.
I zarazem zaczyna kolejny.

Wyszłam za mąż, zaraz wracam...

piątek, 20 lipca 2012

SUNLIGHT

Pogoda ostatnio nie nastraja do pracy, czego się nie dotknę kończy się jak film katastroficzny, dlatego szczerze się cieszę, że nie jestem twórcą własnej sukni ślubnej i zajmuje się tym profesjonalista.
Nie wiem, jakim cudem słońce mimowolnie wyszło zza chmur i na godzinkę zgodziło się podzielić swoją energią. Ale nie mam co się nad tym rozwodzić, wpuściłam je na trochę do swojej szafy i cieszę się, że ten jakże oczojebny strój tak poprawił mój humor :)
 

niedziela, 15 lipca 2012

...BERLIN

Wstyd się przyznać, ale przeglądając zdjęcia z Berlina stwierdziłam, że w większości przedstawiają miejsca, o których pojęcia zielonego nie mam. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że wyjazd był dosyć spontaniczny, zresztą jak zdjęcia poniżej...

środa, 11 lipca 2012

TYŁKA WŁAŚCICIELKA

Ja i tyłek, którego jestem właścicielką, bardzo się nie lubimy. Ale w jednej kwestii jesteśmy zgodni - zwężanie spodni wychodzi nam na dobre. Tej parze poniżej wystarczyło przeszycie guzika i zrobienie dwóch zakładek z przodu. Fakt, że spodnie początkowo mi się nie podobały i pochodziły z lumpeksu tylko ułatwił mi podjęcie decyzji o użyciu maszyny.

niedziela, 8 lipca 2012

BERLIN...

Może powinnam dać sobie po łapach, milczę jak grób, jakoś nie mam szans na osiągnięcie systematyczności, kiedy tyle ciekawych rzeczy się dzieje... Śladami czterech pancernych i psa (czyli ulubionej ekipy serialowej), sobotę spędziliśmy w Berlinie.

329 zdjęć, 1859 sekund filmu, jakieś 300 królików na trawniku i jedna sukienka...

czwartek, 21 czerwca 2012

POWROTY

Tym razem wcale nie pokłóciłam się z blogiem. Zwyczajnie, pożarła mnie sesja. I choć jej rządy trwają już dwa miesiące, to powoli zamierzam się z nią rozstać. Im bliżej końca, tym trudniej o skupienie. Pełne poświęcenie dla książek drastycznie spada, zaś tyłek puchnie od siedzenia. A gdy już idę spać ze spranym mózgiem, pośród miliona nazw leków, które dosłownie bombardują mi głowę, przemykają mi przed oczami wszystkie możliwe rozpusty, jakim mam zamiar poddawać się w wolnym czasie i takim sposobem nie pamiętam tego, czego się nauczyłam.
Jednak nie byłabym szczera, gdybym nie powiedziała, że są inne bardzo ważne kwestie, dla których musiałam odejść w cień:

niedziela, 22 kwietnia 2012

CZEKOLADA

Generalnie nie taki miałam plan. Miałam przecież pokazać uszytą spódniczkę... :( Już kreśliłam w głowie wizje, z czym ją nosić, niestety chyba na bosaka, bo buty szczerze nijak się do niej mają, pewnie dobre byłyby czerwone szpilki czy coś, ale do św. Mikołaja daleko i tak jakoś jestem w kropce.
No ale po drodze do osiągnięcia celu stanęła ochota na czekoladę. Oj tyłek mi urośnie, ale co tam!

sobota, 14 kwietnia 2012

TEXAS RANGER

Oczywiście miewam chwile złości i wszechogarniającej frustracji, kiedy to jedynym marzeniem jest walenie pięściami w worek treningowy. Bo momentami dobijają mnie studia, a słońce za mocno razi w oczy, bo jestem za mało stanowcza, a wiatr robi mi z głowy miotłę. Dziś jednak dorysuję sobie kowbojski kapelusz, grubaśne wąsy pod nosem, złote ostrogi na buty i ogromne ranczo (zamiast parkingu pod Tesco) i zamieniam się w Strażnika Teksasu!

czwartek, 5 kwietnia 2012

CHANGES

Ciężko jest za mną nadążyć, wiem, na domiar złego kolejny raz coś tutaj zmieniam, nikomu nic nie tłumacząc, za co mocno przepraszam... Ale tego właśnie potrzebuję. ZMIAN. W końcu udało mi się stworzyć takie miejsce, w którym bez pośpiechu (wśród naocznych świadków) wywracam swoją szafę do góry nogami...

sobota, 24 marca 2012

SILENT REVOLUTIONS

Owszem, zdarza mi się chować głowę w piasek... Widząc mnie na przystanku, raczej nie zgadzałabym się z wersją przedstawioną tutaj. Byłabym bardziej niechlujna. Rozczochrana przez wiatr, co często bywa mi kompletnie obojętne.

wtorek, 20 marca 2012

'SPINACI'

Nie oszukując nikogo, na co dzień nie mam czasu brylować na salonach kuchennych i robić tam cuda na kiju. Kiedy potrzebuję obiadu na szybko, zamiast frytek wyjmuję greckie pierożki ze szpinakiem (dostępne w każdej sklepowej zamrażarce), hop! do piekarnika i za kwadrans obiad gotowy :)

sobota, 10 marca 2012

RED ARMY

Dosyć trudno przeprowadzać rewolucję w szafie, kiedy zapotrzebowanie na chleb czy papier toaletowy idealnie wypełniają mi comiesięczny budżet. Dlatego musiałam pogodzić plan reform czy też zmian z rządowymi cięciami budżetowymi, zaciskaniem pasa i czasowym ograniczeniem hedonistycznych pragnień...

Ale zasady są po to, żeby je łamać, w końcu nie najlepiej byłoby popadać z jednej skrajności w drugą i mieć węża w kieszeni...
Nie ważne więc, że najprężniejsza część mojej garderoby wciąż trzyma fason. Nie ważne, że jest dopracowana w każdym calu i nie muszę jej zbytnio udoskonalać. Ważne, że armia marynarek została wzmocniona kolejną jednostką, która z początku na kilometr waliła fajami i cała oblazła w sierści. Brrr!!! Dlatego nie jestem zwolennikiem palenia, a koty trzymam z dala od szafy...

środa, 29 lutego 2012

QUICHE

Chcąc nie chcąc, tkwię w klimacie francuskim, nawet jeśli chodzi o kuchnię. Niedziela stała się dniem, gdzie wspólnie z M. próbujemy nowych rzeczy, tym razem padło na quiche z salami, oliwkami i pieczarkami...

czwartek, 23 lutego 2012

O NOWYCH ZMARSZCZKACH

Potrzebuję kilku nowych zmarszczek... Na co? No cóż, nie zawsze czerwoną szminką da się wymalować dojrzałość na twarzy.

niedziela, 19 lutego 2012

BABECZKI

W tłusty czwartek nie było za bardzo czasu na wpychanie w siebie pączków i innych słodkości, tak więc dopiero w niedzielę pozwoliłam sobie zaszaleć w kuchni. Przygodę z babeczkami oraz muffinkami mogę uznać za rozpoczętą :)

niedziela, 1 stycznia 2012

SIMPLE PLAN

Nie wiem, czy wyrwanie kolejnej kartki z kalendarza jest dobrym momentem do rozliczeń i podsumowań... Przez ostatnie pół roku starałam się podźwignąć własną szafę z gruzowiska nie w pełni przemyślanych wyborów. Spinałam się, żeby uzupełnić jej braki - wyszło, jak wyszło. Nie wyznaczam tutaj żadnych trendów, nawet nie próbuję.