wtorek, 27 września 2011

HYDRAULIK

Córka hydraulika albo mechanika, takie pocieszne określenia padają pod moim adresem, gdy zakładam to:


kombinezon H&M

fot. Guziec

Łamię ogólny zakaz łączenia marynarek z dekoltami typu 'serek' i usuwam jej klapy. Niestety dziury po poprzednich guzikach (a są ich trzy) i za duży rozmiar pozostawiają wiele do życzenia, ale... chrzanię to serdecznie, inaczej w ogóle nie założyłabym jej w takiej formie, jak poniżej i należałaby do szerokiego grona nieprzemyślanych zakupów.


(zdjęcie na szczęście uchwycone w ostatnim momencie przed tą małą przeróbką)

Jesień milsza niż lato. Brak krawieckich umiejętności nadrabiam październikowym wydaniem Burdy (nie wiadomo po co kupiłam, chyba na pocieszenie) i oczekiwaną maszyną. :)

środa, 21 września 2011

IMIENINY

Mój kochany M. ma dziś imieniny, a ja - egoista i samolub - nie spojrzałam zza swojego nosa nawet na kalendarz, no i ostatecznie zapomniałam o wspaniałym kochanym Misiu. Dlatego...


e-kartka
autorstwa Małgorzaty Musierowicz
no cóż, że urodzinowa...
KOCHANY M. - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO,
CO ZŁEGO, TO NIE JA...


PS. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Wygląd na wzór córki młynarza. Nie wiem jak to działa, że zdjęcia potrafią tak dobrze obnażyć człowieka i pokazać, czego mu brakuje...


fot. Mateusz

Walczę o lepsze jutro ze szpilkami...

piątek, 16 września 2011

CZAS NA SZPILKI

Przyznam się bez bicia, jestem szpilkowym impotentem. Jednak moja wygłodniała szafa domagała się swojej pierwszej pary i chcąc nie chcąc poczułam się zobowiązana do zaspokojenia jej żądań.

Udaję się więc do siedziby szatana, ściślej mówiąc, do centrum handlowego. Kupowanie butów nigdy nie należało do moich przyjemności, ale nie tym razem. Dostrzeżone na półce sklepowej piękno, klasę i elegancję dzielę przez dwa małe skarbeńka, które szepcą mi do ucha "no załóż mnie"... :)


marynarka H&M, spodnie Tally Weijl, szpilki F&F, kopertówka Mama

fot. Mateusz

Planowana konfrontacja z chodnikami sprowadza mnie na ziemię... Ze łzami w oczach zdejmuję buty i wyciągam bolesne wnioski, że Pani Elegancja TO NIE JA :(
Mija trochę czasu. W drodze z zajęć rozglądam się ukradkiem w tramwaju po damskich stopach. Szpilek brak. Ktoś się temu dziwi? Nieeeee... :)

A teraz trochę krawieckiego filozofowania:

1) Sukienka, nad którą pastwiłam się niedawno (te pomarańcze) to dla mnie jakiś koszmar i być może nie chodzi tu o brak krawieckich umiejętności, a raczej własną głupotę. Wrócę do tego tematu, kiedy nabierze bardziej aktualnego wymiaru niż jesień.

2) Materiałów do szycia jak na lekarstwo. Wrzesień się niedługo skończy, ja żałuję, że nie zmobilizowałam się do tego wcześniej. Lenię się jak krowa na łące... No może nie do końca, bo mimo strachu przełamałam się do maszyny :) Nie ugryzła, a mój tyłek zawdzięcza jej niejedną parę zwężonych spodni (za każdym razem inną techniką, odbiegającą od wszelkich norm, wybaczcie).

3) Guzików nie znalazłam w żadnej z pięciu odwiedzonych pasmanterii, z czego M ucieszył się niezmiernie, jednak ja mu figę i marynarka jest... już nie taka, jaką była wcześniej.

To tyle gdakania zmokłej kury. Nie wiem jak to ze mną będzie, jednego jestem pewna: jestem szafiarskim beztalenciem. Mimo że dzisiejsza ciuchowa kombinacja udokumentowana w spartańskich warunkach w zupełności mnie na ten moment zadowala.

sobota, 10 września 2011

SESAME STREET

Jestem infantylna. Choć nie mam żadnych argumentów, by oddalić od siebie ten zarzut, mało kto powie, że nie lubił Ulicy Sezamkowej. Tych sobotnich poranków, kiedy siadało się wygodnie na dywanie i ze skupieniem oglądało Kermita, Elma, Grovera, Berta i Erniego, czy też Ciasteczkowego Potwora (moja zazdrość spowodowana ilością konsumowanych przez niego słodkości kończyła się zwykle intensywnym burczeniem w brzuchu). No i nie wspomnę o Oskarze, którego stękania wszerz i wzdłuż nigdy jako dziecko zrozumieć nie mogłam, a przyszło co do czego i sama stałam się większym zgredem niż on.


spódnica Promod, buty H&M

fot. Mateusz

Od rana mam dobry humor, mam nadzieję, że i wam się udzieli :)

poniedziałek, 5 września 2011

FALBANKI...

...wzbudzały we mnie niechęć w związku z ich nieumiejętnym wykorzystaniem przez niektóre panie, które mimo swojego wieku i tuszy umieszczały je na najbardziej nieodpowiednich miejscach swojego ciała, poczynając od pupy, a kończąc na piersiach. Toteż nigdy nie gościły w mojej szafie, ale jak się okazało, do czasu...


bluzka Only, spodnie Vertus, breloczki produkcji Orbit :)

fot. Mateusz


Zgodnie z postanowieniem maszyna do szycia została podłączona do napięcia, Burda w wersji "krok po kroku" zakupiona, a zapał i entuzjazm nie mają sobie granic. Materiał na spódniczkę niestety nie trafił do tej pory w moje ręce, na szczęście w szafie stoi skromna sterta ubrań do przeróbki bądź zwężenia, więc się nie nudzę i ku mojemu zdziwieniu nie zniszczyłam jeszcze niczego.