poniedziałek, 21 listopada 2011

FRANCUSKIE

Francuskiego uczyłam się trzy lata, z miernym skutkiem, na moment dzisiejszy jestem na poziomie 'comment sa va?' (będzie trzeba powtórzyć w przyszłości co nieco przed voyage à Paris)...
Zmęczenie odreagowaliśmy ze znajomymi... Zaangażowaliśmy ciasto francuskie.


Z ciastem robisz, co tylko chcesz. Na słodko jako deser, na słono jako przystawka...


PS. Skroiłam wykrój, co prawda odwrotnie, ale na szczęście to nie zaburzyło dalszej współpracy z maszyną.

Nareszcie mam czas dla siebie.

10 komentarzy:

  1. smacznie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda pysznie! Może zrobisz notkę z przepisem?
    Zapraszam do mnie na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm! wypróbuje! :) smakowicie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przyłaczyłabym się do tej uczty...mniam

    OdpowiedzUsuń
  5. mam ochote to zjesc c;
    kurde, fajny ten blog :)
    wpadnij do mnie, jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A więc Ala, to wygląda smakowicie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. przepis jest zbędny, wystarczy zaopatrzyć się w ciasto francuskie (można oczywiście upiec, ale dla leniwych zapraszam do marketu) i można czarować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mówi się a Paris nie au Paris , i najszybciej uczy się w naturze;) po roku się porozumiewalam , po dwóch pracuje jako psychiatra ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. no tak, czuję się dodatkowo zmotywowana do nauki :)

    OdpowiedzUsuń

Reklama (jawna i ukryta) nie jest tu akceptowana.